Fragmenty, w których wyraża się stosunek strażników do Józefa K.:
- - On chce, by Anna przyniosła mu śniadanie. W pokoju przyległym dał się słyszeć chichot;
- Wychodzę już poza instrukcje, rozmawiając z panem tak uprzejmie. Ale spodziewam się, że tego nie słyszy nikt oprócz Franciszka, a ten jest wbrew wszystkim przepisom nadto grzeczny wobec pana. Jeśli pan dalej będzie miał tyle szczęścia, ile obecnie przy wyznaczaniu strażników, to może pan być całkiem spokojny;
- Zwłaszcza ten ostatni przewyższał znacznie K. wzrostem i klepał go raz po raz po ramieniu;
- [...] potrącany co chwila niemal po przyjacielsku brzuchem jednego ze strażników [...];
- - Wygląda na rozsądnego - usłyszał za sobą uwagę strażników;
- - Miły Boże - rzekł strażnik - że też pan nie umie dostosować się do swego położenia. Jakby uwziął się pan drażnić nas bez celu, choć jesteśmy teraz prawdopodobnie bliżsi panu od wszystkich pańskich bliźnich;
- - Pan się zachowuje gorzej niż dziecko. Czego pan chce? Czy myśli pan, że szybciej wygra swój ciężki, przeklęty proces, dyskutując z nami, strażnikami, o legitymacji i nakazie aresztowania?;
- Nie obchodzi się pan z nami, jak zasłużyliśmy na to naszą uprzejmością, zapomniał pan, że bądź co bądź, jesteśmy w porównaniu z panem wolnymi ludźmi, a to jest niemała przewaga.
- - Trudna rada - powiedzieli strażnicy, którzy zawsze, ilekroć K. poniósł głos, uspokajali się, nawet wprost smutnieli [...].
Strażnicy starają się być uprzejmi (a czasem niemalże przyjacielscy) wobec bohatera, jednak zupełnie ignorują jego prośby o wyjawienie zarzucanej mu winy, uważając je za bezsensowne. Ich zachowanie wydaje się absurdalne. Reprezentują oni typ osób, które ślepo wypełniają odgórne polecenia, będąc przekonanymi o ich słuszności. Stanowią jeden ze składników tajemniczej i bezlitosnej machiny sądowej.
Agata
Nauczycielka języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

