| treść przepowiedni |
„Witaj, Makbecie, witaj, thanie Glamis! Witaj, Makbecie, witaj, thanie Cawdor! Witaj, Makbecie, przyszły witaj królu!”
„Bądź śmiały, śmiej się z ludzi, bo Makbeta Człowiek, którego rodziła kobieta, Nie zdoła zabić”.
„Bo nikt Makbeta sił wprzódy nie skruszy, Póki birnamski las się nie poruszy, I sprzymierzeniec buntowników rzeszy Na Dunsinane'u górę nie pośpieszy”.
|
„Owóż i łani morzem głębokim płynie. Nieszczęśliwa to łani, złej wróżki łani. Brońcie brzegów, pasterze, nie dopuszczajcie Tej niezdarzonej goście nigdziej do ziemie! Nieszczęśliwa to ziemia i brzeg nieszczęsny, Gdzie ta łani wypłynie; nieszczęsna knieja, Gdzie wnidzie i gdzie gładki swój bok położy. Wszytki stopy, wszytki jej łożyska muszą. Z sobą niesie. O wdzięczna ojczyzno moja, Krwią opłynąć; upadek, pożogę, pustki 0 mury, nieśmiertelnych ręku roboto! Jaki koniec was czeka? Ciebie, mój bracie, Stróżu ojczyzny, domu zacna podporo, Wkoło murów trojańskich tesalskie konie Włóczyć grożą, a twoje oziębłe ciało Będzie li chciał nieszczęsny ociec pochować, Musi je u rozbójce złotem kupować. Nieprzepłacony duchu, z tobą pospołu I ojczyzna umarła: jednaż mogiła Oboje was przykryje. Lecz i ty, srogi Trupokupcze, niedawno i sam polężesz, Strzałą niemężnej ręki prędką objeżdżon. Cóż potym? Kłoda leży, a ze pnia przedsię. Prędko ku górze idzie. A to co za koń Nowa rózga wyrosła i nad nadzieję Tak wielki na poboju sam jeden stoi? Nie wódźcie go do stajniej, radzę, nie wódźcie: Bije ten koń i kasze; spalcie go raczej, Jeśli sami od niego zgorzeć nie chcecie. Czujcie, stróże: noc idzie, noc podejźrzana. Wielki ogień ma powstać, tak wielki ogień, Że wszytko jako w biały dzień widać będzie, Ale nazajutrz zaś nic widać nie będzie”.
|
„Biada, o biada tej wiedzy, co szkodę Niesie wiedzącym; znam ja to zbyt dobrze I pomny na to nie byłbym tu stanął
Chociaż ty władcą, jednak ci wyrównam W odprawie. Słowem i ja także władam. Nie twoim jestem sługą, lecz Apolla; I nie zawezwę zastępstwa Kreona, Lecz sam ci powiem, tobie, który szydzisz Z mojej ślepoty, patrzysz a nie widzisz Nędzy twej, nie wiesz z kim życie ci schodzi, Gdzie zamieszkałeś i kto ciebie rodzi. Między żywymi i zmarłymi braćmi Wzgardę masz, klątwy dwusieczne cię z kraju Ojca i matki w obczyznę wygnają, A wzrok, co, światło ogląda, się zaćmi. Jakiż Kiteron i jakie przystanie Echem nie jękną na twoje wołanie, Gdy przejrzysz związki, kiedy poznasz nagle, W jaką to przystań nieprzystojną żagle Pełne cię wniosły; nieszczęścia ty głębi Nie znasz, co z dziećmi cię zrówna i zgnębi. - Szydź więc z Kreona, szydź z mojej ty mowy Bo niema człeka między śmiertelnymi, Którego złe by straszniej zmiażdżyć miało”.
|