Poeta używa w dwóch pierwszych strofach określeń deprecjonujących. Mowa redaktorki opisana jest jako „ćwierkanie”, a radio nosi nazwę „bzdet”, co prawdopodobnie stanowi nawiązanie do funkcjonującego w Polsce Radia ZET. Prześmiewczy charakter mają przede wszystkim onomatopeje, w tym „cip cip cip”, które podkreślają pogardliwy stosunek do przekazywanych w audycji treści. Poeta przyrównuje słowa redaktorki do wabienia drobiu - tym samym zrównuje odbiorców ze zwierzętami, a także podkreśla infantylność prowadzącej.
Wszystko to dodatkowo kontrastuje z pierwszymi wersami utworu: „w dniu Świętego Walentego / roku pańskiego 1994”. Mają one podniosły charakter i odnoszą się do sfery religijnej, co tylko potęguje wrażenie infantylności opisywanej później audycji.
Dorota Rochecka-Sembratowicz
Nauczycielka języka polskiego
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

