Owce pobekiwały tu i owdzie, to gęsi zerwały się z pastwisk i stadami leciały, całe w zorzach zachodu zatopione, że tylko krzyk przenikliwy znaczył je w powietrzu.
- Ale szkoda, ta graniasta to sielna krowa.
- I… nie na biedaka trafiło.
- A tak i bydlątka żal, co się zmarnuje.
- Gospodyni Boryna nie ma, to wszystko leci kiej przez sito.
- A bo to Hanka nie gospodyni?
- La siebie… jakby na komornym u ojca siedzą, to juści patrzą, aby ino na swoją stronę coś niecoś urwać, a ojcowego niechta pies pilnuje.
- A Józka, że to jeszcze skrzat głupi, to i cóż poradzi?
- Hale, albo to Boryna nie mógłby gront oddać Antkowi, co?
- A sam pójdzie do nich na wycug, co?… Starzyście, Wawrzku, a do cna jeszcze głupi - zaczęła żywo Jagustynka. - Ho, ho, Boryna jeszcze krzepki, może się ożenić, a głupi by był, żeby dzieciom zapisywał.
- Hale, krzepki to juści, że jest, ale już ma ze sześćdziesiąt roków.
- Nie bój się, Wawrzku, każda młódka pójdzie za niego, niechby tylko rzekł.
- Już dwie żony pochował.
- Niech se pochowa i trzecią, Panie Boże mu pomóż, a niech dzieciom, póki żyw, nie daje ni staja, ni liszki jednej, ni tyle, co trepem przydepnie. Ścierwy, wyrychtowałyby go, kiej moje mnie. Dałyby mu wycugi, że na wyrobek by chodził, z głodu by zdychał abo i na żebry, po proszonym szedł. Oddaj ino, co masz, dzieciom - to ci oddadzą; rychtyk ci tego starczy na sznureczek abo i na ten kamień do szyi…
Lidia Wiśniewska
Nauczycielka języka polskiego
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

