Początkowo Mochnacki wybiera muzykę, którą można określić jako subtelną, optymistyczną, przepełnioną pięknem, ponieważ być może odpowiada ona upodobaniom słuchaczy. Z każdym jednak kolejnym momentem staje się coraz smutniejsza. Pewne załamanie oraz zmianę brzmienia sugeruje fragment: „I nagle się rozpłakał po klawiszach sztajer / [...] / Jakieś myśli chce straszne wyrzucić z pamięci”. Szmer na sali oraz bolesne wspomnienia sprawiają, iż wirtuoz pogrąża się w swych myślach - one zaś znajdują swe odzwierciedlenie w muzyce. Kojarzy się ona z walkami Polaków, natomiast zgromadzonym wydaje się, iż słyszą dzwonienie ostróg. Kolejne melodie przywołują czyny polskich wojsk oraz tradycję szlachecką, wyróżniają się intensywnością oraz siłą, prowadzą do nieuchronnego finału. Oniemiała sala obserwuje Mochnackiego, który ostatecznie zatrzaskuje wieko klawikordu. Jego zachowanie budzi popłoch wśród słuchaczy, ponieważ nie wytrzymują napięcia: „[...] Uciekać! Krew pachnie w tej sali!!!”.
Sylwia Kępa
Nauczycielka języka polskiego
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

