Edelman nie uważa historii swego lekarskiego powołania za godną podziwu ("Chciałabyś, żebym tak odpowiedział, prawda? To by zabrzmiało dobrze?"). Przyznaje, iż potrzebował wiele czasu, aby pojąć wagę swej życiowej misji. Szczególnie trudnym okresem w jego życiu był koniec wojny. Wówczas bohater zmagał się z traumatycznymi doświadczeniami, usiłował odnaleźć swe miejsce w świecie ("Ale dla mnie to była przegrana wojna [...]."). Przede wszystkim jednak odczuwał silną potrzebę niesienia pomocy ludziom ("[...] i wciąż mi się zdawało, że jeszcze coś muszę zrobić, gdzieś iść, że ktoś na mnie czeka i trzeba go ratować."), choć przez długi czas nie wiedział, w jaki sposób mógłby realizować ów cel. Wreszcie postanowił podjąć studia medyczne. Początkowo nauka nie dawała mu satysfakcji, nużyła go ("Zacząłem tam chodzić, ale mnie to nic a nic nie interesowało."). Po latach Edelman zrozumiał, że jako lekarz będzie mógł - podobnie jak niegdyś na Umschlagplatzu - ratować ludzkie życie. Możliwość odroczenia czyjegoś wyroku śmierci, choćby na krótką chwilę, stała się dla bohatera źródłem szczęścia i spełnienia ("To jest również przyjemne, bo jeżeli coś się uda - to bądź co bądź Jego wywiodło się w pole...").
Kamil
Nauczyciel języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

