Uwaga! Jest to przykładowa odpowiedź, ponieważ zadanie można wykonać na różne sposoby. Z tego też powodu potraktuj poniższe rozwiązanie jako wzór i inspirację dla własnej wypowiedzi.
Wiktoria i Jan to para pasjonatów przyrody, których przed laty połączyła miłość do odkrywania tajemnic natury. Ona, niziutka osóbka z długimi, związanymi włosami, nosiła sportowy dres, a na jej szyi zawsze zawieszona była lornetka. On, całkiem wysoki chłopak, zazwyczaj ubrany w spodnie moro i czarną koszulkę, nie rozstawał się ze swoim plecakiem pełnym badawczego sprzętu. Oboje fascynowali się motylami, a ich ostatnia wspólna podróż do Ameryki Południowej zaowocowała odkryciem nowego, gigantycznego gatunku. To było niezwykłe doświadczenie.
Tuż po powrocie do domu podróżnicy natknęli się na wyjątkowe znalezisko. Były to fragmenty starożytnego rękopisu znajdującego się w zbiorach jednego z uniwersytetów.
- Czy to możliwe, żeby to był przewodnik po nieodkrytych gatunkach? - zastanawiała się Wiktoria, wpatrując się w starodawne symbole.
- Bardzo możliwe.... Gdyby tylko udało nam się to odczytać... - Jana wyraźnie zainteresowała nowa zdobycz.
Udało im się zrozumieć, że tekst dotyczy tajemniczego stworzenia żyjącego w Górach Smoczych. Jakiego? To pytanie nie dawało im spokoju. Być może to nieznany, groźny potwór lub kolejny nieodkryty jeszcze motyl chroniony przez lokalne legendy. Stworzenie mogło być jadowite lub agresywne. Autor tekstu zaznaczał, iż miejsce to jest dobrze strzeżone. Może przez grupę strażników? Duchy przodków? Rzadkie, niebezpieczne zwierzęta? Mogli dowiedzieć się tylko w jeden sposób - wyruszając w kolejną podróż. Spakowali sprzęt wspinaczkowy, który w jaskiniach mógł okazać się niezbędny, termoaktywną oraz przeciwdeszczową odzież przydatną w górach, a także kamizelki ratunkowe potrzebne do przeprawy przez rzekę. Podczas wyprawy musieli przejść przez gęste lasy oraz wspiąć się na strome wzgórza. Pokonali rwące potoki i przemierzali piaszczyste tereny, kierując się starymi znakami. W końcu znaleźli się u podnóża majestatycznych Gór Smoczych. Ich szczyty, skryte wśród chmur, przywodziły na myśl niezwykłe opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Skały, zarośnięte lasami i przeorane strumieniami, kryły w sobie dziką, nieujarzmioną naturę. Krajobraz zachwycał, lecz było w nim coś niepokojącego.
- Czujesz to? - wyszeptała Wiktoria.
- Tak, jest tu ktoś jeszcze. Albo coś... - odpowiedział Jan, próbując ukryć dreszczyk niepokoju, który przebiegł mu po plecach.
- To nas śledzi od początku wyprawy, jestem tego pewna. Musimy być ostrożni. - Wiktoria ściskała lornetkę jak talizman.
- Zgoda. Dotarliśmy za daleko. Nie możemy teraz zrezygnować. - Jan spróbował brzmieć optymistycznie, ale jego głos zdradził niezdecydowanie. - Trzymajmy się razem, wtedy będziemy bezpieczni.
Nie wiedzieli, kto to mógł być, ale przeczucie niepokoju nie opuszczało ich ani na chwilę. Pomyśleli, że może przygląda im się inny badacz tajemnic czekający tylko na ich pomyłkę. Mimo to kontynuowali wyprawę i dotarli do mitycznej jaskini. Wejście było ciemne jak noc bez gwiazd; powietrze w środku okazało się wilgotne. Echo kroków bohaterów odbijało się od ścian, tworząc złowieszcze melodie. Chociaż przestrzeń mogła wydawać się niebezpieczna, dzięki swojemu doświadczeniu stracili w otchłani tylko jedną ze swoich lin. Ruszyli dalej, lecz po po paru dniach burza i silny wiatr skłoniły ich do niespodziewanego postoju. W tracie oczekiwania na poprawę pogody wciąż czuli na sobie wzrok tajemniczego obserwatora. Nocami niepokoiły ich dziwne dźwięki dochodzące spoza obozowiska. Wydawało się, że zaufany pomocnik, który towarzyszył im w części wyprawy, ich zawodzi. Niepewność przerodziła się w strach. W końcu zrozumieli, że są w pułapce. Czuli niemoc i narastający niepokój. Ich serca biły gwałtownie, jakby chciały uwolnić się od strachu. Wiedzieli, że są zdani sami na siebie. Wiktoria wszystkie trudy zapisywała w dzienniku. Mieli nadzieję, iż to, co odkryją, będzie warte tej podróży.
Niestety ich dążenie do odkrycia tajemnicy Gór Smoczych nie zakończyło się sukcesem. W obliczu tylu niebezpieczeństw musieli podjąć trudną decyzję o wycofaniu się. Ich zapiski kończą się zdaniem sugerującym niepowodzenie. W obliczu świata natury nawet najbardziej wytrwali i śmiali poszukiwacze czasami muszą pogodzić się z porażką. Wiedzieli jednak, że ich przygoda była warta ryzyka - zdobyli wiedzę, którą będą mogli przekazać innym.
Lidia Wiśniewska
Nauczycielka języka polskiego
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

