Porównania, którymi posłużył się Zygmunt Freud:
"Dla uzmysłowienia sobie tego losu, przyjmijmy, że każdy proces duchowy [...] istnieje uprzednio w fazie nieświadomej i z niej dopiero przechodzi do fazy świadomej niby obraz fotograficzny, który początkowo jest negatywem, a później przez odbicie staje się obrazem pozytywnym. Podobnie jak nie każdy negatyw musi stać się pozytywem, tak samo nie jest konieczne, aby każdy nieświadomy proces duchowy przekształcił się w świadomy."
"Porównujemy więc system nieświadomego z dużym przedsionkiem, w którym roją się dążenia psychiczne na kształt jednostek. Z tym przedsionkiem graniczy pokój ciaśniejszy, rodzaj salonu, w którym przebywa świadomość. Na progu między tymi dwoma pomieszczeniami pełni swą służbę strażnik, który rewiduje pojedyncze dążenia duchowe, cenzuruje je i nie wpuszcza do salonu, jeśli mu się nie podobają. Przyznacie natychmiast, że nie stanowi to wielkiej różnicy, czy strażnik odprawi pojedyncze dążenie już od progu, czy też każe mu przekroczyć próg z powrotem po wejściu do salonu. Chodzi tu tylko o stopień jego czujności i o wczesne rozpoznanie."
Iwona
Nauczycielka języka polskiego
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

