Poszczególne szczeble miłości w koncepcji Platona nazwano „drabiną Diotymy”, gdyż w Uczcie Sokrates przytacza to, co miał usłyszeć od kapłanki Diotymy, która przedstawiła mędrcowi wizję, wedle której miłość jest czymś, co podlega rozwojowi, tak iż miłujący wznosi się od upodobania do piękna zmysłowego do umiłowania piękna ponadzmysłowego, tj. piękna jako idei („piękna samego w sobie”).
I tak, najpierw jednostka znajduje upodobanie w pojedynczym pięknym ciele. Następnie dostrzega, że i inne ciała mogą być równie piękne. Później zaczyna rozumieć, czym jest piękno duszy ludzkiej, tak iż ceni je bardziej, niż piękno cielesne. Z czasem zaczyna miłować piękne czyny i prawa, a następnie rodzi się w niej miłość do nauk, zwłaszcza do „królowej nauk”, czyli do filozofii. Na samym końcu jednostka zaczyna odczuwać miłość do „piękna samego w sobie”, czyli dostrzega wyzbyte kontekstu zmysłowego piękno świata idei. W związku z tym, miłujący wznosi się na kolejne stopnie miłości, jak gdyby szedł w górę po drabinie.
Marcin Murzyn
Nauczyciel filozofii
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

