Pytanie
Źródło. Fragment artykułu naukowego
Fukuyama pisze, że „jesteśmy, być może, świadkami nie po prostu końca zimnej wojny, czy też przemijania pewnego szczególnego okresu w powojennej historii świata, lecz końca historii jako takiej, to jest – końcowego punktu ideologicznej ewolucji ludzkości i uniwersalizacji zachodniej liberalnej demokracji jako ostatecznej formy rządu”. […] Fukuyama widzi dwa źródła ewentualnych przyszłych kłopotów liberalizmu: religię i nacjonalizm. Jednakże – jego zdaniem – ani wyraźne ożywienie fundamentalizmu religijnego, ani ruchów nacjonalistycznych nie jest w stanie zagrozić liberalizmowi (tj. nie tworzą one takich „sprzeczności”, które nie mogłyby zostać rozwiązane w jego obrębie). Zatem koniec historii. Nie tylko koniec globalnych konfliktów ideologii oferujących konkurencyjne modele rzeczywistości społecznej, lecz także stopniowy zanik takich konfliktów między państwami, które rozstrzygane są przez wojny. Świat liberalny to świat pokoju, w naturze państw liberalnych leży mediowanie wszelkich konfliktów (nie było dotąd wojen między państwami demokracji liberalnej). Konkluzja ta jednak wcale nie nastraja Fukuyamy radośnie. Końcowy akapit jego artykułu przynosi wniosek tyleż zaskakujący, ileż niemiły: „koniec historii będzie bardzo smutną epoką”. W tym okresie „nie będzie ani sztuki, ani filozofii, a tylko stała opieka nad muzeum ludzkiej historii”.
Sformułuj dwa kontrargumenty do twierdzenia Fukuyamy o końcu historii.
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

