Pytanie
Na podstawie tekstu odpowiedz na pytanie: Czy współczesnym Polakom jest potrzebny patriotyzm? W tym celu wpisz do tabeli mocne i słabe strony dotyczące tej kwestii, a także przedstaw związane z nią szanse i zagrożenia.
Wywiad z Janem Mecwelem, Janem Wiśniewskim i Jakubem Wygnańskim – rozmawiał Michał Olszewski
[…] czujecie się patriotami?
[…] Jan Wiśniewski1: Deklarowanie w dzisiejszej Polsce patriotyzmu jest równoznaczne z przyznaniem się do pewnej staroświeckości. Tymczasem istnieje też model na wskroś nowoczesnego patriotyzmu codziennego, który u nas funkcjonuje na zupełnym marginesie, podczas gdy na Zachodzie jest modelem dominującym. […] Jest to postawa małego patriotyzmu, codziennej pracy czy uczciwości, która by się narodzić, wymaga względnego spokoju narodowego, ale też specyficznej struktury społecznej.
[…]
Jakub Wygnański2: Polską, jak w przepowiedni, nadal rządzą dwie trumny i odmienne wersje patriotyzmów. Mimo to zdaję sobie sprawę, że naprawdę powinienem codziennie całować tę ziemię.
W podzięce za co?
Jakub Wygnański: Za to, że żyję w dość unikalnym jak na Polskę momencie historii, w którym patriotyzm nie musi polegać na umieraniu i poświęcaniu się za kraj, ale na tym, że można dla niego żyć. Co więcej: można to robić z pasją i jeszcze spotykać wspaniałych ludzi. Nie ma w tym nic z umartwienia.
[…]
W jaki sposób budować patriotyzm codzienności i łatać deficyty w kraju, który u zarania przemiany ustrojowej postawił na radykalną antywspólnotowość? Po 45 latach obowiązkowego myślenia w liczbie mnogiej wahadło wychyliło się w drugą stronę. Mówiąc obrazowo: zdecydowaliśmy, że będziemy budować osiedla ładnych domków jednorodzinnych bez choćby fragmentu przestrzeni publicznej.
Jakub Wygnański: Przed 1989 r. mieliśmy z powodów, jeśli można tak powiedzieć: obiektywnych nieco ograniczony „gen konkurencji”. Tu nie chodzi o sentymentalizację okresu „słusznie minionego”. Pamiętam jego końcówkę – bywało okropnie. Mieliśmy natomiast chyba znacznie bardziej rozwinięte i doświadczenie poczucia własnej ograniczoności i co za tym idzie zależności od innych – w pozytywnym sensie: musieliśmy znacznie bardziej liczyć na siebie wzajemnie – konieczne było wiedzieć, komu zostawić dziecko, klucze, zapytać o radę, dobrze było mieć w pobliżu chociaż jedną osobę, która w razie awarii pomoże uruchomić ciągle psujący się samochód. Ostatnie 20 lat zbudowało w nas pozorne poczucie własnej samowystarczalności – zdaje nam się, że wszystko można kupić, mieć na własność, że warto imponować innym posiadaniem rzeczy, że warto się ścigać, że prosić kogoś o pomoc to właściwie wstyd.
[…] Tym, co mnie niepokoi, a nawet złości w owym patriotyzmie odświętnym, jest fakt, że stanowi on często rodzaj czynności zastępczej w stosunku do autentycznej, ale codziennej troski: że jest poniekąd „zamiast”. Flaga? Świetnie. Hymn, pieśni legionowe? Wspaniale. Ale patriotyzm odświętny, tak go nazwijmy, często ignoruje albo zakrzykuje codzienne zaniechania, a nawet uczynki przeciwko temu, co wspólne.
[…] Może dlatego tak trudno przebić się z patriotyzmem codziennym, wymaga on bowiem odstąpienia od fatalnych nawyków, przekroczenia własnego lenistwa, praktykowania solidarności, a nie walenia się Solidarnością po głowach. Patriotyzm oznacza także uznanie, że jest coś ważnego, a może nawet ważniejszego niż my sami. Już czuję, jaki to zdanie może wzbudzać popłoch.
1 Jan Wiśniewski – ur. w 1987 r., student historii, działa w organizacjach trzeciego sektora.
2 Jakub Wygnański – ur. w 1964 r., socjolog, jedna z najważniejszych postaci sektora polskich organizacji pozarządowych.
Źródło: Ścieżka środka, „Tygodnik Powszechny” 2012, 11 listopada, nr 46, s. 4–5.
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

