Pytanie
Wypisz argumenty na podstawie zamieszczonych fragmentów Pana Tadeusza do tezy: Hrabia, żyjąc w świecie marzeń i ułudy uwzniośla rzeczywistość.
Fragmenty:
Księga II Zamek
Cwałująca czereda zleciała na błonia, Gdy Hrabia ujrzał zamek i zatrzymał konia. Pierwszy raz widział zamek z rana i nie wierzył, Że to były też same mury; tak odświeżył I upięknił poranek zarysy budowy: Zadziwił się pan Hrabia na widok tak nowy. Wieża zdała się dwakroć wyższa, bo stercząca Nad mgłą ranną; dach z blachy złocił się od słońca, Pod nim błyszczała w kratach reszta szyb wybitych, Łamiąc promienie wschodu w tęczach rozmaitych; Niższe piętra oblała tumanu powłoka, Rozpadliny i szczerby zakryła od oka; Krzyk dalekich myśliwców wiatrami przygnany, Odbijał się kilkakroć o zamkowe ściany: Przysiągłbyś, że krzyk z zamku, że pod mgły zasłoną Mury odbudowano i znów zaludniono. Hrabia lubił widoki niezwykłe i nowe, Zwał że romansowymi; mawiał, że ma głowę Romansową: w istocie był wielkim dziwakiem. Nieraz, pędząc za lisem albo za szarakiem, Nagle stawał i w niebo poglądał żałośnie, Jak kot, gdy ujrzy wróble na wysokiej sośnie; Często bez psa, bez strzelby, błąkał się po gaju Jak rekrut zbiegły; często siadał przy ruczaju Nieruchomy, schyliwszy głowę nad potokiem, Jak czapla wszystkie ryby chcąca pozrzeć okiem, […] Hrabski koń, zwrócony z drogi, Prosto kłusował polem aż pod zamku progi. Hrabia samotny wzdychał, poglądał na mury […].
Księga III Umizgi
A Hrabia bokiem, między wielkie końskie szczawie, Między liście łopuchu, na rękach, po trawie, Skacząc jak żaba, cicho przyczołgał się blisko, Wytknął głowę i ujrzał cudne widowisko. […]
Śród ptaszych głów sterczały główki ludzkie małe, Odkryte; włosy na nich krótkie, jak len białe; Szyje nagie do ramion; a pomiędzy nimi Dziewczyna głową wyższa, z włosami dłuższymi. Tuż za dziećmi paw siedział i piór swych obręcze Szeroko rozprzestrzenił w różnofarbną tęczę, Na której główki białe, jak na tle obrazku, Rzucone w ciemny błękit, nabierały blasku. Obrysowane wkoło kręgiem pawich oczu Jak wiankiem gwiazd, świeciły w zbożu jak w przezroczu, Pomiędzy kukuruzy złocistymi laski, I angielską trawicą posrebrzaną w paski, I szczyrem koralowym, i zielonym ślazem; Których kształty i barwy mieszały się razem Niby krata ze srebra i złota pleciona, A powiewna od wiatru jak lekka zasłona. Nad gęstwą różnofarbnych kłosów i badylów Wisiała jak baldachim jasna mgła motylów, Zwanych babkami, których poczwórne skrzydełka Lekkie jak pajęczyna, przejrzyste jak szkiełka, Gdy w powietrzu zawisną, zaledwo widome, I chociaż brzęczą, myślisz, że są nieruchome. Dziewczyna powiewała podniesioną w ręku Szarą kitką, podobną do piór strusich pęku; Nią zdała się oganiać główki niemowlęce Od złotego motylów deszczu. W drugiej ręce Coś u niej rogatego, złocistego świeci, Zdaje się, że naczynie do karmienia dzieci: Bo je zbliżała dzieciom do ust po kolei; Miało zaś kształt złotego rogu Amaltei.
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

