Pytanie
Władysław Stanisław Reymont
CHŁOPI ( fragmenty) - Boże Narodzenie
Okólne pola , przywalone śniegiem , leżały białe , roziskrzone , a głuche i martwe , ino czasami ptak jakiś łopotał wskroś bielizm1 mieniących , ino cierń jego czarny migotał po zagonach albo to stadko kuropatw skrzykiwało się pod zasypanymi krzami 2 i płochliwe , czujnie ciągnęło chyłkiem ku ludzkim siedzibom , pod brogi 3 polne ; gdzie znów , ale nieczęsto , zajączek , jaki zaczerniał , kicał po śniegach, stawał słupka i drapał stwardniałą skorupę , dobierając się do zboża , ale spłoszony szczekaniem psów, uciekał z nawrotem 4 do borów oszroniałych , zmartwiałych z zimna!
[...]
A w każdej chałupie , u Szymonów , u Maćków , u wójtów , u Kłębów , i kto ich tam zliczy a
wypowie wszystkich , przewietrzano izby , myto , szorowano , posypywano izby , sienie , a nawet i śnieg przed progami świeżym igliwiem , a gdzieniegdzie tio i bielono poczerniałe kominy , a wszędzie na gwałt 5 pieczono chleby i one strucle świąteczne , oprawiano śledzie , wiercono w niepolewanych donicach mak do klusek.
Boć to Gody szły , Pańskiego Dzieciątka święto , radosny dzień cudu i zmiłowania Jezusowego nad światem , błogosławiona przerwa w długich , pracowitych dniach , to i w ludziach budziła się dusza z zimowego odrętwienia , otrząsała się z szarzyzny , podnosiła się i szła radosna , czująca mocno na spotkanie narodzin Pańskich !
I u Borynów był taki sam rwetes , krętanina 6 i przygotowania ...
Józka z Witkiem dobrze byli przemarzli , bo stali na zwiadach pod gankiem , nim pierwszą gwiazdkę uwidzieli.
- Jest ! Jest ! – wrzasnął naraz Witek.
Wyjrzał na to Boryna , wyjrzeli i drudzy , a na ostatku Rocho.
Juści 7 że była , tuż nad wschodem , jakby się rozdarły bure opony , a z głębokich granatowych głębin rodziła się gwiazda i zda się rosła w oczach , leciała , pryskała światłem , jarzyła się coraz bystrzej , a coraz bliżej była , aż Rocho uklęknął na śniegu , a za nim drugie.
- Oto gwiazda Trzech Króli , betlejemska gwiazda , przy której blasku Pan nasz się narodził , niech będzie święte imię Jego pochwalone ! [...]
- Czas wieczerzać , kiedy słowo ciałem się stało ! – rzekł Roch .
Weszli do domu i zaraz też obsiedli wysoką i długą ławę.
Siadł Boryna najpierwszy , siadła Dominikowa z synami , bo się dołożyła , aby razem wieczerzać , siadł Rocho , w pośrodku , siadł Pietrek , siadł Witek kole Józki , tylko Jagusia przysiadła na krótko , bo trzeba było o jadle o przykładniu pamiętać.
Uroczysta cichość zaległa izbę.
Boryna się przeżegnał i podzielił opłatek pomiędzy wszystkich , pojedli go ze czcią , kieby 8 ten chleb Pański.
- Chrystus w onej 9 godzinie narodził , to niech kazde stworzenie krzepi się tym chlebem świętym ! – powiedział Rocho.
A chociaż głodni byli , bo to dzień cały o suchym chlebie , a pojadali wolno i godnie.
Najpierw był buraczany kwa , gotowany na grzybach z ziemniakami całymi , a potem przyszli śledzie w mące obtaczane i smażone w oleju konopnym , później zaś pszenne kluski z makiem , a potem szła kapusta z grzybami , olejem również omaszczona , a na ostatek podała Jagusia przysmak prawdziwy , bo racuszki z gryczanej mąki z miodem zatarte i makowym oleju uprużone , a przegryźli to wszystko prostym chlebem , bo placka ni strucli , że z mlekiem i masłem były , nie godziło się jeść dnia
tego ... [...]
Nie skończyli jeszcze , gdy ktosik zapukał do okna.
Jagustynka to była , stanęła pokornie u proga i przez łzy , co się jej jak groch sypały prosiła cicho :
- Dajcie kąt jaki i choćby to , co psu wyrzucicie ! Zmiłujcie się nad sierotą ... Czekałam , że mnie dzieci
zaproszą ... czekałam ... w chałupie mróz ... na darmo wyziębłam ... na darmo ... Mój Jezus ... a teraz , jak ta dziadówka ... jak rodzone dzieci ... samą mnie ostawiły i bez tej okruszyny chleba ... gorzej niźli
1
tego psa ... a tam u nich gwarno , pełno ludzi ... chodziłam koło węgłów ... w okna zaglądałam ... na darmo ...
- Siadajcie z nami. Trzeba było przyjść wam zaraz z wieczora , a na dziecińską łaskę nie czekać ... jeno do trumny to ochotnie wbiją gwoździe ostatnie , by się upewnić , że nie wrócicie już po nic.
I z wielką dobrością zrobił jej miejsce wedle siebie . [...]
- Witek , zapal latarkę , do krów pójdziemy. W tę noc Narodzenia i każde bydlątko rozumie człowiecza mowę , i przemówić jest zdolne , że to między nimi Pan się narodził . Kto ino bezgrzeszny zagadnie – ludzkim głosem odpowiedzą ; równe są dzisiaj ludziom i społecznie z niemi czujące , więc i opłatkiem trza się z niemi podzielić ...
Ruszyli wszyscy do obory , a Witek ze światłem przodem.
Krowy leżały rzędem obok siebie i przeżuwały , glamiąc 10 powoli , ale na światło i głosy jęły postękiwać , zbierać się ciężko do powstania a odwracać ciężkie , ogromne łby.
Jagna połamała opłatek na pięć części i pochylając się nad każdą krową , czyniła krzyż święty między rogami , a wtykała po kawałku w gębule , na szerokie , ostre ozory..
- A koniom to nie dacie ? – zagadnęła Józka.
- Nie było ich w onym czasie przy Narodzeniu , to nie można ... [...]
Noc była mroźna , roziskrzona gwiazdami , modrawa 11 .
Sygnaturka 12 wciąż dzwoniła i jako ten ptaszek świergotała zwołując do kościoła. [...]
Kto był żyw , do kościoła ciągnął , ostały ino po chałupach całkiem stare , chore , albo kaleki.
Już z daleka widniały rozgorzałe okna kościelne i główne drzwi na rozcież wywarte , a światłem buchające , naród zaś płynął przez nie i i płynął jak woda , z wolna zapełniając wnętrze , przystrojone w jodły i świerki , że jakby gęsty bór wyrósł w kościele.
A naród wciąż jeszcze nadchodził i płynął bez końca ...
Polecenie
Znajdź w tekście fragment będący opisem pejzażu . Nadaj mu tytuł
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

