Pytanie
Wiesław Łukaszewski "Narcyzm" Wbrew zaczerpniętej z mitologii greckiej narracji narcyzm nie jest bezwarunkowym zachwytem nad sobą. Ten zachwyt podszyty jest bowiem niepewnością. Co prawda narcyz lubi myśleć o sobie, że jest wyjątkowy, ale myśli tak bardziej na użytek innych niż na swój własny. Choć demonstruje swoją wyjątkowość i nadzwyczajne cnoty, zarazem wie (albo się domyśla), że nie do końca jest to prawda. To przedziwny stan ducha, w którym pycha łączy się z niepewnością. Jak to pogodzić? Są na to sposoby. Pierwszy z nich odwołuje się do autoprezentacji skrajnie selektywnej – same zalety, żadnych wad. Zalety w dodatku szczególne – na miarę Alberta Einsteina2 . Jeśli narty, to jak Bode Miller3 ; jeśli muzyka, to jak Freddie Mercury4 ; jeśli wzięcie u kobiet, to jak Giacomo Casanova5 . Sposób drugi to mniej lub bardziej zręczne unikanie weryfikacji. Wprawdzie gram na fortepianie jak Krzysztof Komeda6 , ale zwichnąłem sobie nadgarstek. Mam wprawdzie niebotyczne IQ, dzisiaj jednak jestem tępy, bo przechodzę zapalenie zatok. I tak dalej. To nie tylko oszukiwanie innych, to również oszukiwanie siebie samego. Przyczynia się do tego w niemałym stopniu magia wysokiej samooceny, wpajanie wszystkim, że trzeba mieć ją najwyższą. W miarę powtarzania tych zabiegów narcyz staje się coraz bardziej narcystyczny. Bardziej niż inni zaczyna wierzyć, że jest wspaniały i nie może zrozumieć, dlaczego nie jest powszechnie doceniany. Rodzi to z jednej strony pretensje, z drugiej znów wzmaga tendencje do wygórowanej autoprezentacji. Błędne koło już się toczy. Pół biedy, gdyby problem dotyczył samej tylko osoby narcystycznej. Trochę to żałosne, trochę śmieszne. Rzecz w tym, że obie sprawy: poczucie wyjątkowości i poczucie niedocenienia obracają się przeciw innym ludziom. Przejawia się to przede wszystkim jako brak empatii, choć nie brakuje osobom narcystycznym zdolności wyobrażenia sobie złego położenia innego człowieka. Ale tylko w wyobraźni, w czynach tego nie widać. To także obojętność na los innych, a nawet skłonność do wyrażania pogardy wobec nich, zwłaszcza słabszych. To sporo roszczeń (mnie się należy). To wreszcie skłonność do naruszania norm, szczególnie normy uczciwości. Nie jest to partner pożądany nawet jako współpasażer w pociągu, nie mówiąc już o spędzaniu z nim życia. Narcyzm indywidualny jest trudny do zniesienia, ale jeszcze bardziej uciążliwy dla otoczenia jest narcyzm kolektywny, zbiorowy czy grupowy (bo różnie go nazywają). Dotyczy on przekonań na temat własnej grupy (od naszego podwórka do naszego narodu). Objawy są podobne jak w wypadku narcyzmu indywidualnego, ale skala znacznie większa. My jesteśmy wspaniali, ale inni nas nie doceniają, krzywdzą albo lekceważą. Jesteśmy wspaniali, lecz także nieco zakompleksieni – cały czas domagamy się zachwytów, a co najmniej docenienia. Gorliwie udowadniamy swoją wielkość. I skarżymy się, pomstujemy, bo świat nie rzucił się nam do stóp. Z jednej strony przywłaszczamy sobie wielkich ludzi – wybitnych artystów, wspaniałych sportowców, z drugiej zaś pogardliwie wyrażamy się o innych, tych mniej udanych. Jacek Kuroń7 zwykł mówić: „My Polacy, złote ptacy!”. 1.Na podstawie tekstu zinterpretuj znaczenie słów: „My Polacy, złote ptacy!”. W jakim celu autor zacytował w ostatnim akapicie powiedzenie Jacka Kuronia? Podaj dwa powody.
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

