Pytanie
Wątpię, czy istnieje w Krakowie drugi chłopak, który znałby Wawel tak doskonale
jak Bartek. […] Jakby jakaś tajemna moc promieniująca z królewskiego zamku przyzwała go do siebie. Lecz tego dnia chłopiec nie wszedł na zamkowe wzgórze. Zatrzymał się u jego stóp, koło Smoczej Jamy. […]
Skalny korytarz, wyżłobiony przed wiekami w wapiennym wzgórzu, skrywającym legendarne schronienie wawelskiego smoka, skręcał w lewo, w prawo, wił się, raz był mocniej, raz słabiej oświetlony. Ponieważ Bartek znał to miejsce doskonale, od razu zaczął
myszkować po zakamarkach Jamy. Był tu wiele razy, ale nigdy sam, zawsze z grupami
zwiedzających, a często nawet z przewodnikiem, którego donośny głos odbierał Smoczej
Jamie cały urok tajemniczości. […] Wapiennobiałe ściany były wysokie, pokryte jakimiś rysunkami, których sensu nie umiał dociec z powodu panującego mroku. Wpatrzony
w nie, chłopiec zbyt późno dostrzegł, że pod jego nogami rozwarła się przepaść. Była to
niemal idealnie okrągła, ziejąca czernią studnia. Nie udało się już złapać równowagi ani
uchwycić się wystającej krawędzi. … i teraz spadał. […] To koniec! — myślał gorączkowo
i czuł, jak obija się o kamienne ściany. — Co tam jest na dole? Rozbiję się! Upadek nastąpił po chwili. Ale był inny, niż Bartek przypuszczał. Zamiast rozbić się o twardą skałę,
chłopiec poczuł, że zanurza się w coś miękkiego, gęstego, a zarazem obrzydliwie lepkiego.
Jakbym wpadł w wielki stos cukrowej waty… — pomyślał chaotycznie. Przerażony,
wykonywał równocześnie gwałtowne ruchy rękami i nogami, jak pływak, ale w niczym nie poprawiało to jego rozpaczliwej sytuacji. Wyglądało na to, że tkwił w jakimś
ogromnym kłębie mocnych, lecz miękkich i ohydnie lepiących się nici. Powoli jego oczy
przyzwyczajały się do ciemności. Zaczął rozróżniać grube, pojedyncze zwoje czegoś, co
mocno krępowało go całego. Najgorsze było to, że nie mógł znaleźć żadnego oparcia dla
nóg. Jakby go wcale nie było. I wtedy w pewnej odległości dostrzegł wyraźnie świecące
oczy. Jedna para… druga… kawałek dalej trzecia. Błyszczały w mroku jak rubiny. Piąta… ósma… dziesiąta… Poruszały się, coraz to zmieniając położenie. Bartek poczuł,
że dopiero teraz naprawdę sztywnieje ze strachu. Wytężył wzrok, usiłując dostrzec,
co to takiego. Zdawało mu się, że zaczyna rozróżniać dziwnie znajome, ale obrzydliwe
kształty. Znajome — lecz nadzwyczaj powiększone! Powiększone doprawdy monstrualnie!… to przypomina olbrzymie pająki! — uprzytomnił sobie wreszcie ze zgrozą. I nagle zrozumiał, że tkwi w ogromnej, grubej pajęczynie; że te nici, miękkie i lepkie, to
gęsta pajęcza sieć, niezwyczajnie duża i mocna, gdyż utkał ją pająk gigant.
Uzasadnij, że tekst ma podane niżej cechy powieści fantasy.
a) Znajdujemy w nim nawiązanie do legendy.
.............................................................................................................
.............................................................................................................
b) W świecie przedstawionym w utworze występują elementy nierealistyczne.
.............................................................................................................
.............................................................................................................
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

