Pytanie
Podziwiam cię, Kreonie. Och, oczywiście wiem, że nie ja jeden. Powiedziano ci to już setki razy. Bez ciebie nie moglibyśmy funkcjonować. Ty gotów jesteś wziąć na siebie w najtrudniejszych momentach odpowiedzialność. Można na tobie polegać. Jesteś mądry. Stoisz zawsze po stronie słuszności. Jesteś człowiekiem. I jesteś prawdziwym przywódcą: nie wierzysz w klęskę. Nie przyjmujesz jej do wiadomości. Dlatego zawsze wygrywasz. A przecież tym razem przegrałeś.
Nie rozumiesz? Więc powiem ci. Pamiętasz twoją ostatnią rozmowę z Antygoną, prawda? Już wszystko miałeś w ręku. Już ci się ta buntownicza dziewczyna podporządkowała. Wiem, wiele cię to kosztowało. Użyłeś wszelkich dostępnych argumentów – chciałeś przecież ją ocalić. Trudna była ta Antygona. Cóż, głupia dziewczyna, zapewne. Podziwiałeś mądrość i dojrzałość, z jaką wytaczałeś wszelkie możliwe racje. Każdą z nich przekonujesz co dzień tysiące ludzi. A tu były bezskuteczne. Głupia, uparta dziewczyna. Nie potrafiła ci przytoczyć żadnego przekonującego kontrargumentu. Po co to zrobiła? Po co poszła pogrzebać brata? Wbrew urzędowemu zakazowi? Nie robiła tego w imię żadnej racji, żadnej słuszności. Ostatecznie przyznała się do jednego: zrobiła to dla samej siebie. W imię czego? W imię Antygony. [...]
Pamiętasz? Chciałeś udzielić jej cząstki tego, co cenisz najwyżej: mądrości życia. Powiedziałeś jej prawdę: czym jest życie. Powiedziałeś jej, że sensem życia każdego człowieka jest zdobycie szczęścia – małego, twardego kawałeczka szczęścia, który ma się tylko dla siebie, strzeże się przed całym światem i po trochu, dla siebie, smakuje. Pamiętasz? Antygona wtedy na ciebie spojrzała. A ty przestraszyłeś się. Zanim jeszcze otworzyła usta, wiedziałeś, że coś ci się wymknęło z rąk. Nie widziałeś – dlaczego. Nie wiesz do tej chwili. Wiesz tyle, że cierpisz, że w tej jednej sekundzie straciłeś syna, żonę, synową – zostałeś sam. Nie wiesz dlaczego. Jako mądry człowiek szukasz przyczyn. Sądzisz, że je znalazłeś. Powiedziałeś: „Antygona była stworzona dla śmierci”. Ukułeś nawet nowe pojęcie: „kompleks Antygony”. Kompleks – umierania dla gestu. Omyłka, Kreonie. Twoja największa omyłka. Antygona była stworzona dla życia. Kochała życie tak bardzo, jak ty sobie nawet wyobrazić nie potrafisz. I nigdy nie potrafisz tak pokochać życia jak ona. Bała się śmierci. Bała się bólu i umierania. [...]
Powstrzymaj gest niecierpliwości, Kreonie. Widzę, że to jest dla ciebie niezrozumiałe. Powiem ci więc prościej. Antygona umarła z miłości do życia. Dlatego, że kochała je ponad siebie samą. Dlatego, że kochała je czyste. Wiem, Kreonie, i ty masz swoje ideały. Zawsze urzekała mnie konsekwencja twojego ideału życia. Życie, w którym wszystko jest na właściwym miejscu, w którym wszystkie racjonalne potrzeby są racjonalnie zaspokajane, wielkie. Zorganizowane życie, z małym, własnym kawałeczkiem szczęścia dla każdego. Gdzie każdy chwyci zębami ten mały, twardy kawałeczek, wywalczy go, wydrapie, wykłamie – i będzie miał!
To twój ideał, Kreonie. Ideał władców. Takim życiem władasz i takimi ludźmi. I ty ciągle się pytasz: za co zginęła Antygona? Nie zginęła za nic. Zginęła przeciw. Przeciw twemu światu. Wiesz, dlaczego najpierw odstąpiła od zamiaru, czemu była gotowa skapitulować, pójść do swego pokoju i na zawsze milczeć o tym, że pogrzebała brata? Bo ujawniłeś jej, że sprawa brata była brudna. Nie przed tobą skapitulowała Antygona. Odeszła od brudu. A ty wtedy zaproponowałeś jej brudny świat. Brudne szczęście w brudnym świecie, który zamknąłeś tak szczelnie, który tak obstawiłeś wartami, że nie ma z niego ucieczki. Jedynym aktem walki, jedynym protestem i jedynym aktem wolności, jaki pozostał ludziom przeciw twojemu światu, jest – umrzeć. A ty pozostaniesz niewolnikiem. Nawet nie niewolnikiem. Niewolnik nie jest winien: jemu wolność odebrano. Ty się jej zrzekłeś. Dlatego nie mogłeś stanąć między Antygoną i śmiercią. Dlatego nie mogłeś Antygonie niczego rozkazać. To ona ci rozkazywała. To ona zmusiła cię, byś ją zabił. Zabiłeś ją. I pozostała wolna. Nie, nie jesteś niewolnikiem. Pytasz, kim jesteś? Przypomnij sobie, Kreonie. Już ci to kiedyś powiedziano: tylko lokajem.
Juliusz Garztecki, Rozmowa z Kreonem, „Nowa Kultura”, nr 1, Warszawa 1957, s. 12–13.
Zadanie 1.
Określ problem, który podejmuje w swoim tekście Juliusz Garztecki.
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

