Pytanie
Między kolekcją a canonem Anna Nasiłowska
Czy istnieje i czym jest kanon literacki? Problem ma znacznie szerszy wymiar niż Szkolna lista lektur, umożliwiająca zdanie matury.
Katalog spornych kwestii jest ogromny i spróbujemy je zasygnalizować w postaci prowokacyjnych pytań: Czy czytanie dzieł literackich nie stanie się z czasem mniej ważne i czy w ogóle warto, by istniała to jakaś wspólna lista? Może uczniowie powinni czytać po prostu to, co im się podoba, bez narzucania im arbitralnie dobranych lektur? I jaki jest sens podtrzymywania tradycyjnych wyobrażeń i hierarchii za pomocą instrumentów przymusu, jakimi dysponuje szkoła, skoro świat zmienia się tak szybko i stwarza nowe wyzwania?
Moim zdaniem istnieje bardzo prosty test dowodzący, że kanon rzeczywiście istnieje i to w postaci pewnej sankcji społecznej, niezależnej od instytucjonalnych podpórek, takich jak lista szkolnych lektur czy wypowiedzi szanowanych, cieszących się autorytetem osób. Takim testem jest proste pytanie: czy przyznanie się do całkowitej nieznajomości danego tekstu literackiego jest kompromitujące kulturalne, czy nie można nie uwielbiać Słowackiego i Mickiewicza, ale raczej nie wolno przyznać się do całkowitej ignorancji, i to pod groźbą desperacji towarzyskiej.
Dalsze wnioski z testu, który wydaje się na pierwszy rzut oka banalny, są jednak znacznie bardziej skomplikowane. Otóż akceptowalny poziom kompetencji kulturowych zmienia się w zależności od tego, kim jest odpowiadający i jak można go społecznie określić. Absolwentów liceum, którzy nie słyszeli o wielu ważnych zjawiskach literackich, spotyka się coraz częściej i nawet trudno się na nich gniewać, Skoro są młodzi i byli przygotowani do matury wyłącznie pod kątem zaliczenia testu, wobec kogoś, kto ma za sobą studia humanistyczne, to tolerancja dotycząca dopuszczalne ignorancji będzie już znacznie mniejsza.
Jeśli jednak kompetencje literackie są relatywne, wiążą się z tym pewne efekty, które jeszcze bardziej komplikują sposób istnienia kanonu. Otóż przedstawienie go w postaci jednolitej listy lektur jest w zasadzie niemożliwe. Jeśli zgodzimy się, że w zestawie konieczny jest Gombrowicz, to czy rzeczywiście wystarczy Ferdydurke? Do zdania matury Pewnie tak, ale to zbyt banalne, bo na egzaminie się wszystko nie kończy. Czy można sobie darować dziennik? Nie! A transatlantyk? I tak właściwie jest ze wszystkim, każda lista będzie się rozszerzać a Canon w ogóle nie ma charakteru zamkniętej listy, ale stanowi wyobrażenie o hierarchii tekstów i autorów.
Szekspir pauza owszem ale co ? Romeo i Julia? Tak. Ale także Hamlet, magmet, Otello. To wyobrażenie o idealnym poziomie kompetencji, które zawsze jest przed czytelnikiem. Nie ma on postaci listy, raczej można by go sobie wyobrazić jako przestrzenny układ odniesień. Coś w rodzaju hipertekstu.
Każdy zestaw lektur to jedynie efekt mniej lub bardziej udanego kompromisu. W polskich warunkach ten kompromis przebiega pomiędzy racjami czysto estetycznymi a historycznymi, które skłaniają do wyróżnienia określonych tematów, ważnych ze względu na określone fragmenty doświadczenia historycznego. Dobra lista lektur szkolnych to tylko lista zróżnicowana pod względem estetycznym i reprezentatywna dla kluczowych z punktu widzenia tożsamości elementów. Oba warunki powinny być spełnione łącznie. Zawierać nie mniej musi także w dobrych proporcjach odesłanie i to możliwe szerokie do kanonu Zachodniego. Już z tego opisu Widać że są to warunki trudne do spełnienia.
Na podstawie Anna Nasiłowska, między kolekcją a canonem, w: dyskont słów, wyd IBL, Warszawa 2016
Zad. Napisz kilka zdań ogólnych o tekście
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

