Pytanie
Lew Szestow
Wybory Raskolnikowa
Gdy Raskolnikow po dokonaniu zabójstwa przekonuje się, ze powrót do poprzedniego zycia jest przed nim na zawsze zamkniety, kiedy widzi, że rodzona matka kochająca go ponad wszystko, przestala być dla niego matka (kto przed Dostojewskim mógl wymyślić takie okropności?), że siostra, zdecydowana dla jego przyszłości" oddać się na wieki Łużynowi - nie jest juz jego siostrą, instynktownie Zwraca się do Soni Marmieladowej. Dlaczego? Co może znaleźć u tej nieszczęśliwej dziewczyny, która niczemu się nie dziwi i o niczym nie wie? Czemu przelożył te milczącą Sonię nad wiernego i oddanego przyjaciela, który potrafil tak doskonale rozprawiać o wzniosłych sprawach? Lecz o Razumichinie nie wspomina nawet! Przyjaciel ten mimo calej swojej ofiarności nie będzie wiedział, co zrobić z tajemnicą Raskolnikowa. Kto wie, jeszcze każe mu się zajmować dobrymi uczynkami, aby w ten sposób uspokoić biedne sumienie! A Raskolnikowa kazda mysl o dobru doprowadza do wściekłości. [...] I nie znajdując w dobru upragnionej odpowie: dzi, odrzuca je. Przypomnijcie sobie rozmowę z Sonią Marmieladową. Raskolnikow nie przyszedł do niej po to, aby wyrazić skruchę. On do samego końca w głębi swej duszy nie mógł się pokajać, ponieważ czuł się niewinny i wiedzial, że Dostojewski tylko dla przyzwoitości zrzucił na niego odpowiedzialność za zabójstwo. Oto jego późniejsze rozmyślania, już podczas katorgi: „0. jakże byłby szczęśliwy, gdyby mógł siebie winić! Zniósłby wtedy wszystko, nawet wstyd i hanbe. Sadzil siebie surowo, ale zatwardziałe jego sumienie nie znajdowalo w przeszłości zadnej szczególnie okropnej winy, chyba tylko zwykle chybienie, które każdemu mogło się przytrafić... nie czuł skruchy z powodu swej zbrodni". Słowa te są finalem calej przerażającej historii Raskolnikowa. Został zmiażdżony nie wiadomo za co. Wszystkie jego dążenia ogniskują się na jednym: usprawiedliwić swoje nieszczęście, powrócić do dawnego życia - i nic, ani szczęście całego świata, ani triumf żadnej idei nie jest w stanie nadać w jego oczach sensu jego osobistej tragedii. Oto dlaczego, gdy tylko zauważa u Soni Ewangelię, prosi ją, aby przeczytala mu historię wskrzeszenia Lazarza. Nie interesuje go ani Kazanie na Górze, ani przypowieść o faryzeuszu i celniku [...]. Wszystko to zbadał, przeanalizował i przekonał się, jak i sam Dostojewski, że wzięte oddzielnie, wyrwane z ogólnego kontekstu Pisma Świętego przestaje być prawdą, a staje się fałszem. Chociaż nie śmie dopuścić do siebie myśli, że prawdy należy szukać nie w nauce, lecz tam, gdzie napisane są tajemnicze i zagadkowe słowa: ,ale kto wytrwa aż do konca, ten będzie zbawion" Raskolnikow próbuje skierować swój wzrok w stronę tych nadziei, którymi żyje Sonia. „Przecież ona - rozmyśla - podobnie jak i ja należy do marnych ludzi, doświadczyła, co znaczy żyć takim życiem. Być może dowiem się od niej tego, czego nie potrafi wyjaśnić mi uczony Razumichin, czego nie domyśla się nawet bezmiernie kochające, gotowe na każdą ofiarę matczyne serce". Postanawia wskrzesić w sobie to rozumienie Ewangelii, które nie odrzuca nadziei i modlitw samotnego, zagubionego człowieka pod pozorem, że myśleć o sobie znaczy być egoistą jak powiadają we współczesnym naukowym języku. Wie, że skarga jego będzie wysłuchana, że nie odeślą go z powrotem na tortury w świat idei, że pozwolą mu wyjawić całą wewnętrzną, straszną prawdę o sobie, tę prawdę, z którą przyszedł na świat Boży. I wszystkiego tego może oczekiwać od Ewangelii, którą czyta Sonia, jeszcze nie przemielonej i zredukowanej przez naukę i hrabiego Tołstoja, od tej Ewangelii, w której obok innych nauk przechowała się opowieść o wskrzeszeniu Łazarza, gdzie, co więcej, wskrzeszenie Łazarza, nacechowane wielką siłą twórczego cudu, nadaje sens również pozostałym słowom, niemal nie dostępnym i zagadkowym dla biednego, euklidesowego', ludzkiego rozumu. Tak jak Raskolnikow szuka swoich nadziei we wskrzeszeniu Łazarza, tak i sam Dostojewski widzi w Ewangelii nie głoszenie tej czy innej moralności, ale rękojmię nowego życia: „Bez wyższej idei nie może istnieć ani człowiek, ani naród - pisze on. - A wyższa idea na ziemi jest tylko jedna, mianowicie idea nieśmiertelności duszy ludzkiej, ponieważ wszystkie pozostałe «wyższe» idee życia, którymi może żyć człowiek, tylko z niej jednej wypływaja" (Dziennik pisarza).
Zadanie:
-Na podstawie tekstu ułóż listę argumentów, które uzasadniają, że Zbrodnia i Kara jest powieścią psychologiczną.
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

