Pytanie
Jakie zasady obowiązują w szkole i otoczeniu bohaterki utworu?
Nina Marczak – powiedziała siostra Anzelma, zaglądając
do dziennika.
Była stara, miała co najmniej siedemdziesiąt lat, jeśli nie więcej,
a siedzącej po drugiej stronie biurka prawie czternastolatce kojarzyła
się nieodparcie z zasuszonym konikiem polnym. O ile oczywiście
koniki polne mogłyby nosić habity i okulary w drucianych
oprawkach, które zakonnica umieściła właśnie na nosie, by przyjrzeć
się dziewczynie.
Nina czekała z rękoma na kolanach. W czystym granatowym
mundurku i bereciku zsuniętym na lewe ucho dokładnie tak, jak
nakazywał regulamin, wyglądała niczym wcielenie grzecznej
uczennicy.
Siostra Anzelma chrząknęła.
– Rozumiesz, że muszę podjąć ważną decyzję, prawda? Wiesz,
czemu tu jesteś?
– Nie, proszę siostry – odparła Nina. – Nikt nie był łaskawy niczego
mi wyjaśnić. Siostra Joanna po prostu przyszła po mnie do klasy
i kazała mi się tutaj zgłosić.
– Hmm... – Tym razem chrząknięcie było nieco dłuższe, po czym
wzrok starej zakonnicy wrócił do dziennika. – Z matematyki
i z polskiego, jak widzę, same piątki, z historii, fizyki i geografii też
całkiem nieźle, za to z biologii słabo, a łacina... Chyba będziesz
musiała więcej popracować nad łaciną, moja droga, to taki szlachetny
język. Mówili nim pierwsi chrześcijanie. Ale ty podobno nie wierzysz
w Boga. – Siostra zaakcentowała słowo „podobno”, jakby spodziewała
się, że dziewczyna zaprzeczy takim okropnym plotkom.
– Pierwsi chrześcijanie mówili raczej po aramejsku – skorygowała
Nina. – I tak, nie wierzę w Boga.
Siostra Anzelma przyjrzała jej się uważnie.
– Jednak nie buntujesz się przeciwko chodzeniu do kościoła.
Ciekawe.
– A dałoby to coś, gdybym się buntowała?
– Nie – przyznała zakonnica. – Wszystkie nasze uczennice raz
w tygodniu muszą wziąć udział we mszy świętej. Takie mamy zasady.
Ale spodziewałabym się z twojej strony... no cóż, więcej protestów,
zwłaszcza że w niedzielę większość dziewcząt wolałaby się wyspać.
– Lubię kościoły. – Nina wzruszyła ramionami, a ponieważ siostra
Anzelma patrzyła na nią podejrzliwie, dodała prędko: – Naprawdę.
Zwłaszcza stare i zabytkowe. W naszym są bardzo piękne
siedemnastowieczne witraże i barokowy obraz. A wczesne wstawanie
nigdy mi nie przeszkadzało. Lubię siedzieć w ławce i myśleć
o różnych rzeczach. Kościół zawsze nastraja mnie bardzo
romantycznie, szczególnie kiedy grają organy, a słońce kładzie się
barwnymi plamami na drewnianych ławkach...
– Próbujesz ze mnie kpić?
– Nie, oczywiście, że nie. – Nina zaczerwieniła się lekko.
– To dobrze, bo widzę, że masz problemy z zachowaniem. Siostra
Immaculata skarżyła się, że jesteś bezczelna.
– Siostra Immaculata uważa, że pójdę do piekła, powiedziałam jej
więc, że skoro i tak spędzę tam wieczność, to przynajmniej na ziemi
mogłaby mi dać trochę spokoju.
– To było bezczelne.
– Trochę było – przyznała Nina uczciwie. – Ale ona ciągle ma do
mnie pretensje. I...
– Tak?
– Nic. – Dziewczyna zacisnęła usta.
– Podobno podważasz wiedzę siostry Immaculaty.
– Ona naprawdę wierzy, że Bóg stworzył świat w siedem dni
i zrobił Ewę z żebra Adama. A przecież teoria ewolucji...
– Za moich czasów dzieci nie odzywały się niepytane. – Siostra
Anzelma spojrzała na Ninę surowo. – Może ty też weźmiesz sobie tę
zasadę do serca.
– To bardzo głupia zasada – zaprotestowała dziewczyna.
– Doprawdy? A dlaczegóż to?
– Powiedzmy, że budynek zacząłby się palić, a ja nie mogłabym
o tym siostrze powiedzieć, dopóki siostra by mnie nie spytała. Albo
gdybym umierała na jakąś nagłą chorobę...
– A umierasz?
– Nie, ale widzi siostra, tego nie da się tak całkiem przewidzieć,
prawda? – Siostra znowu zmarszczyła brwi, więc Nina dorzuciła
pośpiesznie: – Nie próbuję kpić, naprawdę.
– W moich czasach – siostra Anzelma miała naprawdę ograniczony
repertuar – bezczelne dzieci bito pasem. Na gołą skórę. To bardzo
wyrabiało charakter, zapewniam cię.
– Nie wątpię. I pewnie też napełniało te dzieci prawdziwie
chrześcijańską miłością do reszty świata. – Nina zastanowiła się. –
Tym razem to była kpina. Przepraszam.
Pomarszczone policzki siostry Anzelmy spąsowiały.
– Wydaje ci się, że jesteś zabawna?
Nina milczała, bo miała wrażenie, że cokolwiek powie, i tak będzie
źle
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

