Pytanie
Henryk Sienkiewicz „QUO VADIS”
Raz, mniej więcej w tydzień po powrocie Winicjusza z Rzymu, cezar czytał w małym kółku ustęp ze swojej „Troiki”, gdy zaś skończył i gdy przebrzmiały okrzyki zachwytu, Petroniusz zapytywany wzrokiem przez cezara rzekł:
– Niegodziwe wiersze, godne rzucenia w ogień.
Obecnym serca przestały bić z przerażenia, Nero bowiem od dziecinnych lat nie usłyszał nigdy z niczyich ust podobnego wyroku; tylko twarz Tygellina zaświeciła radością. Winicjusz natomiast pobladł, sądząc, że Petroniusz, który nie upijał się nigdy, upił się tym razem. A Nero począł pytać miodowym głosem, w którym drgała wszelako głęboko zraniona miłość własna:
– Co znajdujesz w nich niedobrego?
Petroniusz zaś napadł na niego.
– Nie wierz im – rzekł, wskazując ręką na obecnych – oni się na niczym nie znają. Pytasz, co niedobrego w tych wierszach? Jeśli chcesz prawdy, to ci powiem: dobre są dla Wergiliusza, dobre dla Owidiusza, dobre nawet dla Homera, ale nie dla ciebie. Tobie nie wolno takich pisać. Ten pożar, który opisujesz, nie dość płonie, twój ogień nie dość parzy. […] Komu bogowie dali tyle co tobie, od tego więcej można wymagać. Ale ty się lenisz. Wolisz sypiać po
prandium niż przysiedzieć fałdów. Ty możesz stworzyć dzieło, o jakim świat dotąd nie słyszał, i dlatego w oczy ci powiadam: napisz lepsze!
I mówił to od niechcenia, jakby drwiąc, a zarazem zrzędząc, lecz oczy cezara zaszły mgłą rozkoszy i rzekł:
– Bogowie dali mi trochę talentu, ale dali prócz tego więcej, bo prawdziwego znawcę i przyjaciela, który jeden umie mówić prawdę w oczy.
To rzekłszy, wyciągnął swą tłustą, pokrytą rdzawym włosem rękę do złotego kandelabra złupionego w Delfach, by spalić wiersze. […]
I po chwili mówić począł:
– Tak jest. Masz słuszność. Mój pożar Troi nie dość świeci, mój ogień nie dość parzy. Myślałem jednak, że gdy wyrównam Homerowi, to wystarczy. Pewna nieśmiałość i małe rozumienie o sobie przeszkadzały mi zawsze. Tyś mi otworzył oczy. A czy wiesz, dlaczego jest tak, jak mówisz? Oto gdy rzeźbiarz chce stworzyć postać boga, szuka sobie wzoru, jam zaś nie miał wzoru. Nie widziałem nigdy płonącego miasta i dlatego w opisie moim brak prawdy.
– Więc ci powiem, że trzeba jednak być wielkim artystą, by to zrozumieć. […]
Nastała chwila milczenia, którą przerwał wreszcie Tygellinus.
– Wszakżem ci już mówił, cezarze – rzekł – rozkaż, a spalę Ancjum. Albo wiesz co? Jeśli ci żal tych willi i pałaców, każę spalić okręty w Ostii lub zbuduję ci na podgórzu albańskim drewniane miasto, w które sam rzucisz płomień. Czy chcesz?
Lecz Nero rzucił mu spojrzenie pełne pogardy.
– Ja mam patrzeć na płonące drewniane budy? Twój umysł zupełnie wyjałowiał, Tygellinie! I widzę przy tym, że nie bardzo cenisz mój talent i moją „Troikę”, skoro sądzisz, że jakaś inna ofiara byłaby dla niej za wielka.
Tygellinus zmieszał się, Nero zaś po chwili, jakby chcąc zmienić rozmowę, dodał:
– Lato idzie… O, jak ten Rzym musi teraz cuchnąć!… A jednak na letnie igrzyska trzeba tam będzie wrócić.
Wergiliusz, Owidiusz – najwybitniejsi poeci starożytnego Rzymu.
Homer – najwybitniejszy poeta starożytnej Grecji, twórca Iliady, utworu opisującego dzieje wojny trojańskiej.
Prandium – posiłek w południe, drugie śniadanie.
Zadanie 1. (0–1) Oceń prawdziwość poniższych stwierdzeń. Wybierz P, jeśli stwierdzenie jest prawdziwe,
albo F – jeśli jest fałszywe.
Z przytoczonego fragmentu „Quo vadis” wynika, że inspiracją do spalenia Rzymu była dla Nerona rozmowa z Petroniuszem. P F
Sytuacja przedstawiona w przytoczonym fragmencie „Quo vadis” stanowi moment przełomowy w historii miłości Winicjusza i Ligii. P F
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

