Pytanie
FELIETON
Aleksander Świętochowski, Liberum veto
1. Niektóre pisma rosyjskie z radością dziecka ucieszonego nową zabawką donoszą o projekcie oclenia zagranicznych... książek.
2. Jakkolwiek nie wydaje mi się prawdopodobnym, ażeby Rosja, która dotąd z pobudek dobrze zrozumianego interesu oświaty uwalniała od opłat jej środki, nagle porzuciła tę drogę, pozwolę sobie jednak objaśnić nowinę kilkoma uwagami. Każde państwo, którego polityka spokrewniła się z jakąkolwiek logiką, obciąża cłem głównie dwojakiego rodzaju wyroby obce – przedmioty zbytku oraz takie, które, zabezpieczone od zagranicznego współzawodnictwa, mogą powstać i rozwinąć się w kraju. Nie powinno zaś ono opodatkowywać artykułów do życia i postępu społecznego potrzebnych, a na miejscu wcale lub niedostatecznie wyrabianych. Gdyby od Morza Czarnego do Kaspijskiego panowała nieustanna malaria, oclenie chininy, która przecież w lasach rosyjskich nigdy rosnąć nie będzie, byłoby krokiem samobójczym. Podobnie gdyby niwy na tej przestrzeni nie rodziły dość żyta, nikt nie pomyślałby chyba o włożeniu na ten produkt zagraniczny wysokiej opłaty. Byłoby to dla mnie (a sądzę, że i dla każdego) zupełnie obojętnym, czy jakaś znakomita książka wyszłaby w Petersburgu lub Odessie, czy w Berlinie lub Paryżu, aby tylko wyszła. […] Gdybym był prawodawcą, nie tylko bym nie nakładał ceł na wydawnictwa zagraniczne, ale ogłosiłbym, że każdy, kto kupi jakąkolwiek książkę, otrzymuje... dziedziczne szlachectwo.
3. Prasa nasza, jak gdyby przewidując cła ochronne przeciw literaturom obcym, mnoży się lub reformuje. Mają powstać aż cztery nowe pisma. Jednocześnie „Nowiny”, gazeta, która rozwiodła się już z czterema redaktorami, a z jednym kilkakrotnie, poślubiła świeżo dzielnego małżonka, A. Głowackiego (B. Prusa). Chociaż na tym weselu ani wina, ani miodu nie piłem, życzę młodej parze wszelkich pomyślności, spodziewam się licznego z niej potomstwa, a pragnę, żeby mu ojciec wybrał najswobodniejsze... wyznanie. Pragnienie to opatruję szczególnym naciskiem. U nas prasa posiada dotąd tak pierwotny charakter, że w niej dzienniki należą jeszcze do literatury. Kto zna zagraniczną, wie, że tam one straciły już to idealne znamię. Tam najlepszy dziennik jest tym, czym kurscetel1, rozkład jazdy kolejowej, raport, afisz, odezwa agitacyjna – jest informacją i regestrem świeżych faktów. Artykuły literackie grają w nim tę samą rolę co np. wyjątki z bajek Krasickiego na naszych pudełkach od zapałek: ten i ów je czyta, ale każdemu głównie chodzi o zapałki.
4. I u nas ta potrzeba objawia się wyraźnie. Przed paru laty redagowałem gazetę codzienną. W chwili, gdy zebrawszy pokaźny zastęp sił, zacząłem wypełniać ją obficie naukami i sztukami, odbieram od jednego z abonentów list: „Bardzo to piękne, co pan drukujesz, ale my wolelibyśmy wiedzieć, jak p. Święcka grała w Zielonej wyspie”. Osłupiałem, tym bardziej że nawet nic nie słyszałem o Zielonej wyspie.
5. Nazajutrz wchodzi do redakcji naszej ktoś życzliwy i mówi ze smutną miną:
– Znowu was „Kurier” ubiegł.
– Jak to ubiegł? – pytam.
– On dał sprawozdanie o pożarze w Łukowie, a wy nie.
6. Byłem w prawdziwej rozpaczy; śród znacznej liczby abonentów wszystkie moje wysiłki literackie nie zwracały uwagi i bladły wobec zasług reporterskich. Gdym wreszcie słuszność tę zrozumiał, porzuciłem redakcję dziennika i chyba nigdy chleba z tego pieca już nie skosztuję.
7. Jałowość życia, jego jednostajny rytm i warunki wytwarzają taki brak przedmiotów, że gdy reporteria wyśledzi bójki uliczne, zapisze pożary, doniesie, kto występował w teatrze, a kto przyjechał do Warszawy, wyczerpie cały potok faktów bieżących. Redakcje więc muszą te szparagi polewać posilniejszym sosem. Czytelnicy polscy – chociaż ich pewne głosy spędzają w jedną gromadę – są bardzo wrażliwi na smak tej przyprawy, wpatrują się uważnie w busolę każdego pisma i wymagają, ażeby trzymało się stale jej kierunku. Busola „Nowin”, mimo wszystkich burz i zmiany sterników, była ciągle liberalną. Pragnąłbym, ażeby taką samą pozostała nadal. Pragnąłbym zaś dla tego samego powodu, dla którego wolałbym widzieć łany nasze obsiane żytem niż pasternakiem2. Nie przeczę, że i konserwatywny pasternak w gospodarstwie społecznym jest potrzebny, ale sądzę, że go mamy za dużo i że nam potrzeba żyta. […] Pomijam ludzi fałszujących i puszczających w kurs zdawkową monetę konserwatyzmu dla osobistej korzyści, pomijam ateuszów namawiających do bigoterii, pomijam spasione wieprze, udające głos idealnych słowików, ale rozrodził się u nas nadmiernie gatunek oportunistów3, przedstawiających sobie nasze społeczeństwo w postaci szpitala chorych, których zbawić może tylko najściślejsza dieta. Uznając wartość i pożywność silniejszych pokarmów umysłowych gdzie indziej, przygotowują mu tylko mdłe kleiki i obwijają flanelami. Z tymi lekarzami rozchodzimy się zarówno w ocenianiu stanu zdrowia naszego ogółu, jak i w metodzie leczenia go.
8. Czy Prus jest oportunistą? Nie ma w obecnej literaturze pisarza, w którego talent bardziej bym wierzył. Wyznam nawet, że gdyby dotychczasowe jego utwory posiadały szerszy zakrój i staranniejsze wykończenie, nazwałbym go najznakomitszym z żyjących powieściopisarzów polskich. […] W talencie jego skrzy się humor, czasem swawolny, ale zawsze głęboki i świetny. Myli się nieraz i widocznie, ale nawet te jego omyłki tchną wonią najczystszych zamiarów. Na nieszczęście diament ten szlifował się w najniewłaściwszym warsztacie – w „Kurierze Warszawskim”. W ty m światku Prus był Herkulesem, ale Herkulesem, który nieraz w swych Kronikach musiał obierać kartofle, zamiast skręcać hydrom głowy. Nie pozwolono mu się rozwinąć, wytrącono maczugę z ręki i wsadzono w nią cienki rożenek. Otóż pytanie, czy zrzuci perukę i frak konwencjonalnego oportunizmu, a okryje się lwią skórą, czy też zatrzyma dawną odzież, do której nawyknął, tylko ją nieco swobodniej przykroi. Co do mnie, wolę, ażeby czyścił obszerną u nas Augiaszową stajnię, niż tłukł kamykiem konserwatywne orzechy. Zobaczymy, co on wybierze. Gdybym był wydawcą „Nowin”, […] powiedziałbym mu: pisz pan sobie tylko powiastki i felietony tak swobodnie, jak ci talent podyktuje.
„Prawda” nr 23, z 10 czerwca 1882.
Spośród podanych sformułowań wybierz te, które określają temat i przesłanie felietonu Aleksandra Świętochowskiego.
1.)temat
A. polityka celna państwa rosyjskiego C. najważniejsze zadania publicystyki
B. dziennik jako uniwersalny zbiór tekstów D. ideowa mapa polskich czasopism
2.)przesłanie
A. Bolesław Prus to najlepszy polski pisarz.
B. Niezależnie od przekonań publicyści i dziennikarze powinni zajmować się poważnymi tematami.
C. Dziennik musi prezentować liberalną linię światopoglądową.
D. Czytelnicy dzienników narzekają na nadmiar informacji.
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

