Pytanie
Dante Alighieri Boska Komedia
(fragmenty Pieśni XXI i XXII Piekła)
Górą przełęczy, gwarząc bez ustanku
O rzeczach, które w powieści pominę,
Szliśmy, aż doszli najwyższego ganku,
By stamtąd zajrzeć w następną szczelinę
Złych Dołów i jej marne poznać żale:
Spojrzę, w ciemnościach dziwnych okiem ginę.
Jako w weneckim zimą arsenale
Wre lepka smoła w kotłach na zaprawę [...].
Tak mocą bożą, bez ognia przyczyny
W padolnym żłobie smoła wrzała zgęsła
I ośliniała całą głąb kotliny.
Widziałem jeno tyle, że się trzęsła
W bańkach powierzchnia bulgocąca wrzątku:
To się wzdymała w kożuch, to znów klęsła [...].
Ujrzałem postać czarnego straszydła,
Biegnącą mimo po skalnej krawędzi.
Aj, jaka mara to była obrzydła!
Jak mi się wydał czart w swym iściu srogi
Na lekkiej nodze, rozłożywszy skrzydła!
Z bark, co prężyły pyszne ostre rogi,
Zwisał mu grzesznik na wznak wywrócony;
On, pazurami dzierżąc go za nogi,
Z naszego mostu krzyczał: „Hej, Złe Szpony!
Oto starosta jeden z Zyty grodu;
Weźcie go pod się, a ja w tamte strony
Wracam do miasta, gdzie ich mam jak lodu [...].
W przepaść go rzucił i po skale lutej
Wracał, a gonił, nie stawiając pięty,
Szybciej niż kundys w złodzieja poszczuty.
Ów spadł i grzbietem wypływał, wpół zgięty,
A czarci, stojąc pod mostem, krzyczeli:
„Nie kłaniaj! Tu nie Wizerunek święty!
Inszej tu zażyj niż w Serchio kąpieli;
Jeśli z łap naszych nie strach ci zadzierki,
Bacz, żebyśmy cię więcej nie widzieli!”
Wtem stoma widły pokłuli mu nerki,
Krzycząc: „Po ciemku pląsaj sobie w warze
I po omacku czyń swoje szacherki!”
Właśnie tak samo kuchcikom kucharze,
Aby po wierzchu mięso nie pływało,
Każą je topić widelcami w garze. [...]
Do boku Wodza cały przytulony,
W gromadę czartów, co z takim wypadła
Złowrogim gestem, wzrok miałem wlepiony.
Zniżając haki, piekielne widziadła
Szeptały do się: „Kuper mu zdziurawię!”
I podjudzały: „Kól go aż do sadła!” [...]
„Biada – krzyknąłem – co nas tutaj czeka?!
Odejdźmy sami, gdyś szlaku podróży
Świadom; ja wolę widzieć ich z daleka.
Przezorny byłeś dotąd, bądźże dłużej;
Nie słyszysz, jak to zgrzytają im kielce?
Brew namarszczona rzecz niedobrą wróży”.
A Mistrz mój na to: „Lękliwy żeś wielce!
Niechże się marszczą i zgrzytają zdrowi;
Na prażące się pomstują topielce”.
Wtem ku lewemu pierzchnęli wałowi,
Wprzód wyciągnąwszy języki przed starszem,
Zębem przycięte, znak dziesiętnikowi.
A on im z kupra zagrał przed wymarszem.
Wizja zaświatów
Mieszkańcy zaświatów
Sposób obrazowania/ukazania świata
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

