Pytanie
Anna Nasiłowska
(ur. 1958) – eseistka,
krytyk literacki, pracownik
naukowy Instytutu Badań
Literackich Polskiej
Akademii Nauk.
[Skamandryci]
[Grupa poetycka]
Zasadniczy zrąb grupy tworzyła piątka poetów. Było wśród nich dwóch warszawiaków: Jan Lechoń i Antoni Słonimski. Julian Tuwim przybył do Warszawy z Łodzi, by studiować na uniwersytecie; Kazimierz Wierzyński pochodził z Galicji Wschodniej i miał za sobą doświadczenie przymusowej służby w armii austriackiej i niewolę rosyjską. Z Ukrainy przyjechał Jarosław Iwaszkiewicz, którego, jak wielu Polaków, zwłaszcza ze sfer ziemiańskich, tragiczne wydarzenia rewolucji zmusiły do opuszczenia na zawsze kraju dzieciństwa i wczesnej młodości. Mimo różnych przeżyć, pochodzenia społecznego, doświadczeń wojennych lat – skamandryci stanowili dość zwartą grupę. Łączyło ich przekonanie, że to od nich właśnie zaczyna się nowa poezja niepodległej Polski, a to oznacza odrzucenie psychicznego ciężaru wojny i zaborów. Słowa poety brzmią buntowniczo: „O zwalcież mi Łazienki królewskie w Warszawie […] A Ceres złotonośną utopcie mi w stawie”.
Jeżeli gdzieś na Starym pokaże się Mieście
I utkwi w was Kiliński swe oczy zielone,
Zabijcie go! – A trupa zawleczcie na stronę
I tylko wieść mi o tym radosną przynieście.
– pisał Lechoń w słynnym wierszu Herostrates. Czyli: dość mitów narodowych, cierpiętnictwa, bohaterstwa, trzeba odrzucić zbędny balast skostniałych wzorców czasu niewoli, aby spojrzeć na nowo rzeczywistości prosto w twarz: „A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę”.
Cały wiersz składa się z aluzji do wielkich wzorów, traktowanych z młodzieńczą dezynwolturą. Łazienki – to odwołanie się nie tylko do pewnego historycznego miejsca, ale także do Nocy listopadowej Wyspiańskiego, „zielone Kilińskiego oczy” w Uspokojeniu Słowackiego wskazują oczywiste źródło Lechoniowskiego kryptocytatu, a „wiosna” to wytarta metafora poezji narodowej, oznaczająca nadzieję na odrodzenie. Lechoń proponuje
zaś wrócić… do pory roku.
[…]
Piątka poetów, którzy tworzyli zasadniczy trzon grupy Skamandra, to odrębne silne
indywidualności. Skamander zresztą cenił przede wszystkim indywidualność twórczą. […]
[Tuwim]
Julian Tuwim niewątpliwie miał talent poetycki. Nie jest to romantyczny „geniusz”, czyli
dar wieszczy, pozwalający na przenikanie tajemnic bytu, ale po prostu umiejętność znalezienia
właściwej formy, wirtuozeria słowa, pisanie bez wysiłku, z radością. […] poeta to ktoś z tłumu,
już nie artysta skłócony ze światem i przeżywający w samotności swoje lęki i urazy, a młody
człowiek, napotykający w wielkomiejskim życiu dość typowe sytuacje, jak miłość, i tym tylko
różniący się od innych, że obdarzony jest szczególną zdolnością tworzenia wierszy. […]
Wiersze Tuwima również znakomicie sprawdziły się na scenie Pod Picadorem: były dynamiczne, rytmiczne, optymistyczne i mówiły o przeżyciach mieszkańca wielkiego miasta. Witalizm, urbanizm, panteizm to określenia mogące scharakteryzować postawę poety i choć żadne z nich nie jest nazwą prądu czy osobnego kierunku, łatwo zrozumieć, że w utworach Tuwima witano z entuzjazmem ożywczy powiew nowości. Podobnie zresztą jak w utworach Kazimierza Wierzyńskiego, który do Warszawy przybył z Rosji, gdzie spędził ponad rok w obozie internowania jako żołnierz austriacki. Na scenie kabaretu Pod
Picadorem zaprezentował jednak wiersze pełne optymizmu, upojenia młodością, uwielbienia życia, a utwory pesymistyczne, napisane w obozie, na razie schował. […]
[Wierzyński]
Dwa pierwsze tomy Wierzyńskiego Wiosna i wino (1919) i Wróble na dachu (1921) to
najpełniejsze wcielenie skamandryckiego optymizmu i witalizmu. Poeta bardzo żywiołowo
przeżywa świat, akceptuje go, określa się jako „ekstatyk życia”, jest szczęśliwy zarówno w zetknięciu z przyrodą, jak i w mieście, wśród tłumu. Zachwyca go uroda kobiet, własna młodość
i samo życie. […]
Laur olimpijski (1927) to rozwinięcie afirmacji życia;
Wierzyński tworzy wizje człowieka aktywnego, sport jest
dla niego dążeniem do harmonii, która najpełniej wyraża
się w ruchu; publiczność na stadionie to przykład wspólnoty tworzącej się w przeżywaniu emocji, a cała idea olimpijska staje się szansą dla cywilizacji. Poezja o sporcie ma niewątpliwie antyczną tradycję, w starożytnej Grecji bowiem
na cześć zwycięzców układano ody […]. Sport jest jednak
tematem nowym, dwudziestowiecznym, a u Wierzyńskiego – dowodem optymizmu, wyraźnego zafascynowania
nowoczesnością. W sporcie człowiek staje się jednością,
przestaje być podzielony na intelekt i ciało, emocje i myśli,
działania i refleksję, tak często sobie przeciwstawne. Olimpiada w tomie Laur olimpijski, przetłumaczonym na wiele
języków, to próba sięgnięcia ludzkości po doskonałość,
wspólna walka ze słabością, a nie – walka przeciwko sobie.
pytanie: Dlaczego, zdaniem autorki, skamandrytów nie można nazwać wieszczami narodowymi?
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

