Pytanie
Analizując podane fragmenty Makbeta, prześledź stany emocjonalne bohatera i ukaż, w jaki sposób ambicja i żądza władzy wpłynęły na jego postawę życiową?
Fragm. I
Duncan Witaj, przezacny kuzynie. Niewdzięczność właśnie kamieniem tłoczyła me serce. Takeś daleko naprzód się posunął, Że mój najszczerszy zapał wywdzięczenia Nie zdołałby cię doścignąć. Wolałbym, Żebyś był zasług tyle nie położył, Bobym mógł prędzej znaleźć odpowiedni Zasób podzięk i nagród. Przyjmij choć W niedostatku to szczere wyznanie, Żem więcej dłużny, niżem oddać w stanie.
Makbet Służba i honor, którym życie święcę, W wykonywaniu swoich obowiązków Hojną znajdują już nagrodę. Waszej Królewskiej mości pozostaje tylko Przyjmować owoc naszych usiłowań; Bo siły nasze są dziećmi, sługami Tronu i państwa i pełnią jedynie Swoją powinność, ściśle wypełniając To, co im miłość ku monarsze I dobro kraju nakazuje.
Fragm. II
Makbet Jeśli to, co się ma stać, stać się musi, Niechby przynajmniej stało się niezwłocznie. Gdyby ten straszny cios mógł przeciąć wszelkie Dalsze następstwa, gdyby ten czyn mógł być Sam w sobie wszystkim i końcem wszystkiego Tylko tu, na tej doczesnej mieliźnie, O przyszłe życie bym nie stał. Lecz zwykle W podobnych razach tu już kaźń czeka. Krwawa nauka, którą dajem, spada Na własną naszą głowę. Sprawiedliwość Zwraca podaną przez nas czrę jadu Do własnych naszych ust. Z podwójnych względów Należy mu się u mnie bezpieczeństwo: Jestem i krewnym jego i wasalem To samo zbyt już wyraźnie potępia Taki postępek – lecz jestem, co więcej, I gospodarzem jego, który winien Drzwi zamknąć jego zabójcy, nie, odwrotnie Sam mu do piersi krwawy nóż przystawiać. A potem – Duncan tak skromnie piastował
Swą godność, tak był nieskalanie czysty W pełnieniu swego wielkiego urzędu, Że cnoty jego, jak anioły nieba, Piorunującym głosem świadczyć będą Przeciw wyrodnym sprawcom jego śmierci, I litość, jako nowo narodzone, Nagie niemowlę lub cherub siedzący Na niewidzialnych, powietrznych rumakach, Wiać będzie w oczy każdemu okropny Obraz tej zbrodni, aż łzy wiatr zaleją. Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec Podżega we mnie tę pokusę, to jest Ambicja, która przeskakując siebie, Spada po drugiej stronie.
Fragm. III
Makbet Dawno już smaku trwogi zapomniałem: Był czas, gdym drętwiał, słysząc głos puszczyka, Gdy przy słuchaniu powieści o strachach Włos mi się jeżył i prężył na głowie, Jakby był żywy; czas ten prędko minął; Przeładowałem się okropnościami: Spoufalone z zgrozą zmysły moje Stępiały na wpływ wrażeń. Co znaczyły Te krzyki?
Sejton Panie, królowa umarła!
Makbet Powinna umrzeć nieco później; Czego się było spieszyć z tą wieścią?
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

