Pytanie
Akt I, scena 3
Pokój w domu Capulettich. Wchodzą Pani Capuletti i Marta.
**PANI CAPULETTI**CAPULETTI
Gdzie moja córka? Czemu jej nie wołasz?
William Shakespeare, Romeo i Julia, tłum. Stanisław Barańczak, Poznań 1990, s. 31–35.
MARTA Wołałam – jak mi własna cnota miła: To znaczy, cnota, której strzegłam pilnie Aż do dwunastej wiosny życia. Julciu! Złotko! Gdzie jesteś? No gdzie ta dziewczyna?
Wchodzi Julia.
JULIA Czy ktoś mnie wołał?
MARTA Pani matka.
JULIA Jestem. Słucham cię, matko.
PANI CAPULETTI Chodzi mi o sprawę… Marto, ty odejdź; muszę z nią pomówić Sam na sam. Czekaj, Marto, lepiej zostań; Przyszło mi na myśl, że możesz się przydać. Wiesz, w jakim wieku jest Julia.
MARTA A jakże, Mogłabym podać go co do godziny.
PANI CAPULETII Już wkrótce skończy czternaście lat.
MARTA Racja, Czternaście własnych zębów stawiam w zakład (Chociaż, co prawda, mam ich tylko cztery), Że to już wkrótce. Kiedy będzie pierwszy Sierpnia?
PANI CAPULETTI Zostały jeszcze dwa tygodnie.
MARTA Ile by ich tam było, dwa czy więcej, W wieczór przed pierwszym sierpnia Julcia skończy Równe czternaście. Obie z Zuzią (wieczne Odpoczywanie!) były w jednym wieku. Zuzia już teraz między aniołkami: Za dobre było dziecko dla mnie grzesznej. Ale, jak mówię, nasza Julcia w wieczór Przed pierwszym sierpnia skończy lat czternaście – Dobrze pamiętam. Jedenaście lat Minie niedługo od trzęsienia ziemi, A trzeba było trafu, że w ten dzień Właśnie od piersi była odstawiana: Tak, nie zapomnę tego, póki żyję. Jak dziś pamiętam: siedzę sobie w słońcu Pod gołębnikiem i nacieram pierś Piołunem. Państwo obydwoje wtedy Byli w Mantui: co, niedobra pamięć? Więc, jak powiadam, gdy tylko poczuła Piołun na cycku, gdy się jej zrobiło Gorzko w niemądrej buzi – jak nie wrzaśnie, Jak się nie skrzywi, szarpnie precz od cycka! A tu gołębnik za plecami trzeszczy: Trzęsienie ziemi! Nie trzeba mi było Dwa razy mówić: wiałam, gdzie pieprz rośnie. Odtąd minęło jedenaście lat, Bo już umiała stać; nie, co ja mówię, Umiała chodzić i truchtać po domu. […]
PANI CAPULETTI Dosyć już. Proszę, uciszże się wreszcie.
[…]
MARTA Toć już przestałam. Pan Bóg z tobą, dziecko: Z wszystkich niemowląt, jakie wykarmiłam, Ty byłaś najśliczniejsza. Gdybym jeszcze Mogła zobaczyć cię w ślubnej sukience!
PANI CAPULETTI O właśnie: o tym chciałam z wami mówić. […] Kiedy w małżonku posiądziesz skarb rzadki, Własny twój wymiar wzrośnie w krótkim czasie.
MARTA Oj tak, od chłopa rośnie obwód w pasie.
PANI CAPULETTI Mów więc: co sądzisz o młodym Parysie?
JULIA Cóż, matko, sądzę, że spodoba mi się: Muszę się przyjrzeć – tak, aby nikt o mnie Źle nie pomyślał: uważnie, lecz skromnie.
Która z postaci uczestniczących w rozmowie niesie ze sobą pierwiastek komizmu? Wyjaśnij, dlaczego to właśnie ta postać.
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

