Pytanie
Porównaj argumenty, jakich używali król i dyplomaci w podanym tekście.
Wołkoński: Czy W.[asza) Kr.ſólewska) Mość zechce pomagać nam i dworowi berlińskiemu do uspokojenia Polski?
Król: Muszę najpierw wiedzieć, na jakich warunkach ma nastąpić to uspokojenie.
Wołkoński: Warunki są następujące: 1-o zachowanie praw kardynalnych. 2-o gwarancja, którą da także król pruski, Rosja nie będzie miała nic przeciwko temu, jeżeli i dwór wiedeński przyłączy się do zaręczenia gotowego dzieła. 3-o jeżeli dysydenci w drodze układów z Rzplitą dobrowolnie zechcą czegoś ustąpić ze swych prerogatyw, to Rosja w tym nie przeszkodzi.
Król: To nie wystarcza, muszę zawczasu wejść w bliższe szczegóły.
Wołkoński: Rzecz dziwna, że kiedy chodzi o utrzymanie i umocnienie WKr. Mości na tronie i o uspokojenie całego państwa, WKr. Mość chce jeszcze przepisywać [tj. stawiać] jakieś warunki. Jedno jest konieczne: abyś WKr. Mość przed rozpoczęciem sprawy oddalił swych doradców'.
Król: Wstyd by mi było odbierać zaufanie ludziom, na których polegać mam wiele racyj Itj. powodów.
Wołkoński: Jeżeli WKr. Mość od nich się nie odłączysz, to my i sami zaczniemy robotę, a WKr. Mość możesz się przyłączyć do niej potem.
Król: W jakimkolwiek jestem uścisku i nieszczęściu, niech lepiej sam przepadnę, niż pozwolę, by mi dyktowano, kogo mam darzyć zaufaniem!
Wołkoński: Ci ludzie są sprawcami wszystkich nieszczęść WKr. Mości. Oni pociągnęli WKr. Mość do czynów niezgodnych z przyjaźnią ku Jlej] C[esarskiej) Mości.
Król: Chcieliśmy tylko prosić imperatorową [Katarzynę II) o cofnięcie tego, co Repnin zrobił gwatłtem
Wołkoński: Żadnego gwałtu nie było. Doradcy WKr. Mości mówią tak teraz dlatego, ponieważ dzieło ostatniego sejmu jest im niemile, ale jeżeli wkrótce nie zmienią postępowania, spotka ich coś gorszego niż Soltyka.
Król: A potem przyjdzie kolej i na mnie?
Wolkoński: Niepotrzebnie WKr. Mość plączesz z nimi siebie; moja najmiłościwsza Pani złożyła dość dowodów swej przyjaźni, wynosząc WKr. Mość na tron i na nim utrzymując, a gdyby cofnęła swa pomocną rękę, już by stąd dawno wynikły dla WKr. Mości następstwa przykre.
Benoit: Czartoryscy dobrze by zrobili, gdyby zło żyli urzędy i odjechali, tym oddaliby przysługe i WKr. Mości i pomogliby ojczyźnie.
Król: Gdyby nawet zechcieli to zrobić, to na ich miejsca bez sejmu innych nie można naznaczyć. Zresztą nie wiem, o co są oskarżeni.
Wołkoński: Winy ich dowodzą wszystkie ich czyny przeciwko nam.
Król: Jeżeli chciano się zemścić, to zemsta już jest!
Wołkoński: To nie zemsta, lecz kara.
Król: Jak można karać obcych poddanych?
Wołkoński: Nigdy nie myślałem, żebyś WKr. Mość mógł wymówić takie słowo. Doniosę o wszystkim memu dworowi.
Król: A ja ministrów moich żadną miarą odstąpić nie moge
Wołkoński: To nie są ministrowie WKr. Mosci, lecz Rzplitej
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

