Pytanie
1. Na podstawie poniższego źródła scharakteryzuj postać Wojciecha Bartosza, a następnie oceń czy jego postawa i dlaczego mogła skłonić chłopów do podjęcia wysiłku powstańczego.
„Pola wokół położonej niedaleko Krakowa małej miejscowości Racławice wypełniały gęsto rozstawione wojska. Naprzeciw siebie stała armia rosyjska i dowodzone przez Tadeusza Kościuszkę oddziały polskie. Kanonada armatnia niosła się po polach, kurz przejeżdżających oddziałów konnych mieszał się z dymem z wystrzałów z armat i muszkietów. Szczególnie duże straty wśród wojska polskiego powodowały salwy jednej baterii artylerii rosyjskiej.
– Trzeba zdobyć te działa! – krzyknął zaniepokojony Kościuszko do jednego z oficerów. – Przeprowadzić atak przy pomocy piechoty!
Za chwilę kolumna wojska złożona z kosynierów, jak nazywano oddziały chłopów uzbrojonych w kosy, zaczęła przemieszczać się pod osłoną długiego, wąskiego jaru. Dopiero gdy kosynierzy znaleźli się w pobliżu rosyjskiej baterii, wyskoczyli na równinę i rozpoczęli szaleńczy bieg w kierunku armat. Jednak Rosjanie szybko się zorientowali w zagrożeniu, kierując naładowane działa w stronę nadbiegającej piechoty. Jeszcze chwila, a oddadzą śmiertelną salwę, która przerwie polski atak. Niejednemu piechurowi zajrzała w oczy śmierć. Jednak artylerzyści nie zdążyli wystrzelić, kosynierzy byli szybsi. Jako pierwszy do najbliżej stojącej armaty doskoczył Wojciech Bartosz, zdecydowanym ruchem zdarł z głowy czapkę i zagasił nią palący się lont armatni. W ten sposób uratował życie wielu swoim towarzyszom. Polacy błyskawicznie odwrócili zdobyte armaty i zaczęli ostrzeliwać z nich Rosjan. Wkrótce rozbity wróg rozpoczął odwrót. Bitwa była wygrana.
Po skończonej walce polski dowódca, Tadeusz Kościuszko, dowiedział się o bohaterskiej postawie Wojciecha Bartosza i kazał przyprowadzić do siebie kosyniera.
– W podziękowaniu za twoją odwagę nadaję ci tytuł szlachecki. Odtąd będziesz nazywał się Wojciech Bartosz Głowacki. Zostajesz również mianowany oficerem pułku grenadierów krakowskich – ogłosił uroczyście Kościuszko. Po policzku Wojciecha spłynęła łza wzruszenia. Ale nie tylko on był poruszony tą chwilą.
– Oby więcej tak dzielnych ludzi garnęło się do powstania – pomyślał Kościuszko. – Iluż bohaterów kryje się w chłopskich zagrodach w całym kraju... Tylko jak sprawić, aby chcieli walczyć za ojczyznę? Kościuszko zamyślił się głęboko. Chyba znał już odpowiedź na to pytanie”.
Odpowiedź nauczyciela
Zaloguj się, by odkryć odpowiedź!
Aby uzyskać dostęp do treści, musisz być zalogowany.

