Uwaga! Jest to przykładowa odpowiedź, ponieważ zadanie można wykonać na różne sposoby. Z tego też powodu potraktuj poniższe rozwiązanie jako wzór i inspirację dla własnej wypowiedzi.
Zauważyłem, że w pudełku znajduje się stary list i przywiązany do niego cienką złotą nitką niewielki kluczyk. Moi rodzice oraz brat mieli niepodważalne alibi. Nikt z nich z pewnością nie umieścił tu opakowania po czekoladkach z tajemniczą zawartością, ponieważ dopiero wprowadziliśmy się do domu.
Postanowiłem rozwikłać zagadkę. Zamierzałem sprawdzić, czy kluczyk pasuje do którychś drzwi. Zbadałem piwnicę, parter, pierwsze piętro, strych oraz komórkę pod schodami. Ku mojemu zdziwieniu, klucz nie pasował do żadnego z zamków. Postanowiłem więc zająć się listem. Niestety okazało się, że część papieru została zalana wodą, a litery były niewyraźne i rozmazane. Pomyślałem, że może być to wina włamywacza - ktoś z pewnością nie chciał, żebym przeczytał list, którego większą część udało mi się jednak rozszyfrować. Napisała go kobieta, która kiedyś mieszkała w naszym nowym domu - moja prababcia.
Podzieliłem się moim odkryciem z Pawłem. Stwierdził on, że musimy działać dalej. Nadeszła jednak noc i położyliśmy się do łóżek. Około północy zbudził mnie dźwięk kroków. Ktoś chodził po strychu. Postanowiłem, że zaczekam do rana, a nazajutrz poszukam śladów.
Gdy się obudziłem, Pawła nie było. Zniknął. Rodzice również nie wiedzieli, gdzie mógł się podziać. Byłem jednak pewny, że niebawem wróci, więc sam udałem się na strych i zszokowało mnie to, co zobaczyłem. Na podłodze były ślady butów. Podążyłem ich tropem. Prowadziły do dziwnej skrzynki, całej pokrytej gęstą pajęczyną, którą udało mi się jednak usunąć. Na wieku kuferka wygrawerowane były inicjały mojego taty.
Drżącą dłonią wyciągnąłem z kieszeni kluczyk. Tak jak przypuszczałem, pasował do zamka skrzyni. Przekręciłem go, po czym ostrożnie uniosłem wieko. Wtedy na strych wszedł Paweł. Usiadł obok mnie i postanowiliśmy razem odkryć prawdę o liście oraz kluczu.
W skrzynce znajdowały się rodzinne fotografie, w tym zdjęcie mojego taty z prababcią oraz drugą, nieznaną mi kobietą. Połączyłem fakty - to pewnie mój ojciec chodził wczoraj po strychu. Wcześniej przez cały dzień pracował w ogrodzie, dlatego jego buty pozostawiły ślady błota. W kuferku zauważyłem również ogromny stos listów, przewiązany identyczną nicią jak ta, która łączyła list i kluczyk - tajemnicze znaleziska z pudełka po czekoladkach.
Zaczęliśmy z Pawłem przeglądać listy. Spędziliśmy na strychu kilka godzin i udało się. Odkryliśmy tajemnicę prababci. Okazało się, że w czasach wojny ukrywała jakąś kobietę na strychu. Panie zaprzyjaźniły się ze sobą i długo po zakończeniu walk pisywały do siebie listy, które niezwykle nas wzruszyły. Dodatkowo rodzinna fotografia opatrzona była datą. Zdjęcie wykonano dokładnie tydzień przed odejściem babci. Kiedy później rozmawialiśmy o wszystkim z tatą, ten potwierdził naszą wersję wydarzeń.
Niezwykle ucieszyłem się, że zdołałem rozwiązać tajemnicę kluczyka i listu. Odnalazłem piękną rodzinną pamiątkę. Tata nie chciał mi mówić, że wie, co znajdowało się w skrzyni, ponieważ był świadomy mojego zamiłowania do detektywistycznych opowiadań. Dzięki temu przeżyłem niezwykłą przygodę i przez chwilę sam poczułem się jak detektyw. Nieco jednak zasmucił mnie fakt, że w śledztwo nie był zamieszany żaden złoczyńca, ponieważ chętnie bym się z nim skonfrontował.
Małgorzata Domańska
Nauczycielka języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

