Uwaga! Jest to przykładowa odpowiedź, ponieważ zadanie można wykonać na różne sposoby. Z tego też powodu potraktuj poniższe rozwiązanie jako wzór i inspirację dla własnej wypowiedzi.
I. Atak goblinów.
Ostatni Przyjazny Dom był już daleko za nami. Zatęskniłem za swoją bezpieczną i wygodną norką. Było mi coraz zimniej, ponieważ wiał silny, chłodny wiatr. Mijały kolejne dni, a wszyscy moi towarzysze byli dziwnie smutni.
Wspólnie wędrowaliśmy wśród gór, gdy zerwała się naprawdę przerażająca burza. Bałem się, bo nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Musieliśmy zatrzymać się i przeczekać noc. Owinąłem się kocem, ale wciąż dygotałem z zimna. Jasne błyskawice przeszywały niebo.
Fili i Kili udali się na poszukiwanie bezpieczniejszego schronienia. Po jakimś czasie wrócili i oznajmili, że znaleźli jaskinię - niewielką, ale suchą. Odetchnąłem z ulgą. Pomyślałem, że może nie będzie tak źle.
Gdy wspólnie dotarliśmy na miejsce, Gandalf dokładnie obejrzał jaskinię. Krasnoludy rozwiesiły mokre ubrania, okryły się kocami i wyciągnęły fajki. Po pewnym czasie wszyscy zasnęli. Niestety, mnie obudził koszmar. Śniłem o tym, że otworzyła się szczelina w ścianie, a dno groty się zapadło. Ku mojemu zdziwieniu i przerażeniu, sen częściowo okazał się prawdą. Przejście pojawiło się naprawdę. Wystraszyłem się i zacząłem głośno krzyczeć.
Nagle zobaczyłem ogromne, brzydkie gobliny. Porwały wszystkich poza Gandalfem i wyniosły nas przed jaskinię. Szczelina zatrzasnęła się. Byliśmy w pułapce. Gobliny ciągnęły nas przez ciemne i duszne korytarze. Po raz kolejny pomyślałem o moim bezpiecznym domku. Bardzo chciałem znów w nim być.
Potwory zaczęły śpiewać dziwną, straszną piosenkę. Krasnoludy płakały. Wtedy wszyscy wylądowaliśmy w grocie, w której, na środku, paliło się wielkie ognisko. Gobliny zaczęły rozkradać nasze rzeczy. Następnie skuły nas i związały łańcuchami.
Wielki Goblin podejrzewał nas o szpiegowanie. Thorin przyznał, że po prostu szukaliśmy schronienia, wcale nie chcieliśmy nikogo denerwować. Potwory oskarżyły go o kłamstwo. Po chwili Wielki Goblin zauważył Okrist, który wisiał u pasa Dębowej Tarczy. Serce podeszło mi do gardła. Nie bez powodu miecz był nazywany Pogromcą Goblinów. Przywódca potworów wściekł się.
Ognisko wybuchło, a w pieczarze rozległy się piski i krzyki. W całym zamieszaniu dostrzegłem świecący miecz. Ostrze przeszyło Wielkiego Goblina. Gdy padł na ziemię, donośny głos zawołał nas i rozkazał biec, więc biegłem, choć nie miałem sił. Zauważył to Dori, który poprosił, bym wskoczył mu na plecy. W końcu ujrzeliśmy Gandalfa. Czarodziej mieczem rozciął nasze łańcuchy. Szybko policzył członków drużyny i ruszyliśmy. Znów nie mogłem dotrzymać kroku towarzyszom. Po raz kolejny zatęskniłem za Bag End. Bombur stwierdził, że kompania nie powinna zabierać mnie na wyprawę, co sprawiło mi przykrość.
Znowu natknęliśmy się na gobliny, ale Gandalf z Thorinem dzielnie stawili im czoła. Pobiegliśmy dalej i niestety nie usłyszeliśmy, że jeszcze kilka potworów czai się w ciemnościach.
Trzymałem się kurczowo pleców Doriego, ale krasnolud nagle się przewrócił. Ja również upadłem, po czym stoczyłem się w przepaść. Bardzo mocno uderzyłem w coś głową i straciłem przytomność. Niczego więcej nie pamiętam.
Małgorzata Domańska
Nauczycielka języka polskiego
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

