Gawęda ma tradycję mówioną, zatem jej cechą charakterystyczną jest przede wszystkim luźna, pozbawiona chronologii kompozycja, z licznymi dygresjami, które nie mają ścisłego związku z głównym tematem wypowiedzi. Przykładem tego typu wypowiedzi jest wspomnienie wspólnej wyprawy narratora i pana Azulewicza do emira Jussufa, a także ofiarowania przez mężczyznę szabli, którą następnie święcił kapelan konfederacji barskiej. Opowieść ta ma wiele wątków i jest prowadzona w stylu potocznym (np. „Temu lat dwadzieścia z okładem ustawicznie o Wolterze prawiono, aż uszy bolały jedno słyszeć”). Osoba opowiadająca nie ukrywa swojej tożsamości - ujawnia ją wprost, zaznaczając wyraźnie swoją obecność (np. „Tylem tylko o Wolterze wiedział przez długi czas; a człowiek, to wojując, to w palestrze obywatelom służąc, to koło roli pracując, nie miał nawet czasu dowiadywać się po szczegółach, co się za górami dzieje”; „Pamiętam, w Preszowie u JO. przewielebnego Krasińskiego [...]”; „Aż tu na moje imieniny Staś, mój wnuk, dobrze z francuszczyzną obeznany [...]”; „Właśnie na ten dzień zjechało się do mnie łaskawego sąsiedztwa i przyjaciół [...]”;
”Ogiński, wojewoda witebski, mój pan, posłał mnie z nim do Chocimia [...]”; "A potem, gdy mi do głowy nieco szkrupułu przylazło [...]”). Dzięki temu zabiegowi opowieść wydaje się autentyczna, jako że narrator jest świadkiem zdarzeń, o których opowiada. Ponadto z opowieści wypływa sarmacki obraz świata, właściwy zarówno dla narratora wypowiedzi, jak i dla jej adresatów.
Iwona
Nauczycielka języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

