Uwaga! Jest to przykładowa odpowiedź, ponieważ zadanie można wykonać na różne sposoby. Z tego też powodu potraktuj poniższe rozwiązanie jako wzór i inspirację dla własnej wypowiedzi.
Pewnego razu Papkin wraz ze Śmigielskim wybrali się do pobliskiego lasu. Przedsięwzięcie wynikało z tego, że Cześnik zapragnął dziczyzny na obiad. Droga była dość daleka, lecz Papkin odmówił zabrania koni. Okazało się, że czuje strach przed tymi zwierzętami. Bardzo zaskoczyło to Śmigielskiego, ponieważ wiele razy słyszał przechwałki swojego kompana na temat wybitnych umiejętności jeździeckich. Nie pozostało im zatem nic innego jak tylko zabrać potrzebną broń i udać się na polowanie pieszo.
Gdy tylko mężczyźni dotarli na miejsce, Papkin rozpoczął swoje wywody:
- Zacny panie! Nie uwierzysz, z kim masz zaszczyt tu polować! Zwą mnie przecież lwem Północy i nie straszna mi zwierzyna!
- Tak, tak, panie. Oczywiście. Znam twoje różne przymioty - przytaknął ironicznie Śmigielski.
- Kiedyś w borze wielki niedźwiedź chciał mnie dopaść, lecz daremnie - przechwalał się dalej drobny mężczyzna w peruce i wielkim kapeluszu. - Zasadziłem mu cios trafny moją ostrą Artemizą.
- Mój Józefie, mój kochany! Przecież ona jest tak tępa, że nie pokroisz nią nawet serdelka - odpowiedział mu dworzanin.
Papkin, nie zważając na te słowa, mówił dalej:
- Innym razem podczas bójki powaliłem łotra z główki. Nic nie zdążył nawet....
- Psssst! Słyszy pan? - szepnął Śmigielski. Jakiś dziwny odgłos zaczął dobiegać z pobliskiej jaskini. Ciszę przerwało stękanie, przeplatające się z głośnym powarkiwaniem. - Słyszy pan? Zaraz, zaraz... Gdzie się podział ten kawaler?! - zastanowił się dworzanin Cześnika. - Mocny w gębie i nic więcej. Już go nie ma tutaj przy mnie. Sam będę musiał rozprawić się z potworem. Chodź, chodź! Mam ja tutaj wiatróweczkę.
Śmigielski już dobywał broni, gdy nagle ujrzał małego pieska. To on był przyczyną wcześniejszego warczenia.
- Moje biedactwo! A co ty tutaj robisz? - zdziwił się Śmigielski. - Pewnie się zgubiłeś - dodał. - A ten Papkin, ta miernota, wystraszył się na zabój. A to heca! Ha ha! Ha ha! Będzie ubaw dziś wieczorem - zaśmiał się mężczyzna.
Dworzanin wrócił wreszcie na zamek. Po drodze z pomocą psa upolował dwa zające. Gdy tylko opowiedział Cześnikowi o Papkinie, obaj nie mogli powtrzymać się od śmiechu.
Elżbieta Nowicka
Nauczycielka języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

