Jako dziecko Tarrou szanował i podziwiał ojca, między innymi przez wzgląd na jego nietypową fascynację kolejnictwem. Chętnie przepytywał go z nowo nabytej wiedzy, zacieśniając w ten sposób więzi między nimi ("Bawiło mnie to ogromnie i często zadawałem mu pytania, z zachwytem sprawdzając jego odpowiedzi w wielkim rozkładzie jazdy i stwierdzając, że się nie pomylił. Te małe ćwiczenia bardzo nas złączyły [...]."). Jako siedemnastolatek Tarrou był świadkiem rozprawy sądowej prowadzonej przez ojca, zwieńczonej wyrokiem śmierci. Budzący litość widok przerażonego skazańca odcisnął silne piętno na psychice chłopca ("Nie słyszałem niemal nic, czułem, że chcą zabić tego żywego człowieka, i jakiś straszny instynkt, jak fala, niósł mnie ku niemu z rodzajem upartego zaślepienia."). Tarrou zrozumiał wówczas, iż ów człowiek jest mu bliższy niż własny ojciec ("[...] czułem się z tym nieszczęsnym związany mocniej i bardziej intymnie niż kiedykolwiek z moim ojcem."), którego postrzegał od tej pory jako bezwzględnego oskarżyciela i oprawcę ("I zrozumiałem, że w imieniu społeczeństwa żąda śmierci tego człowieka, żąda nawet, aby ścięto mu głowę."). Dawny podziw dla jego wiedzy z zakresu kolejnictwa przerodził się w nieskrywaną pogardę ("Począwszy od tej chwili patrzyłem na rozkład jazdy Chaixa z okropnym obrzydzeniem."). Przede wszystkim jednak Tarrou zaczął interesować się sądownictwem, gotów zwalczać wymiar sprawiedliwości oparty na morderstwie ("Sądziłem, że społeczeństwo, w którym żyję, opiera się na karze śmierci i że walcząc przeciw niemu, zwalczam morderstwo."). Podejmowane w duchu humanitaryzmu życiowe wybory bohatera stały się dla niego źródłem rozczarowania. Jako świadek egzekucji na Węgrzech Tarrou uświadomił sobie, że w pośredni sposób przyczynia się do zadawania śmierci, choć za wszelką cenę próbuje się jej przeciwstawić ("Dowiedziałem się, że pośrednio kładłem swój podpis pod śmiercią tysięcy ludzi, że nawet tę śmierć powodowałem, uważając za słuszne czyni i zasady, które ją nieuchronnie sprowadzały."). Pod wpływem opisanych wyżej doświadczeń bohater doszedł do wniosku, iż jego ojciec wcale nie był złym człowiekiem ("Krótko mówiąc, nie był zbyt oryginalny i dziś, kiedy nie żyje, zdaję sobie sprawę, że jeśli nie żył jak święty, nie był przecież złym człowiekiem."), a jedynie typowym przedstawicielem ludzkości, skłonnej wyrządzać zło nawet nieświadomie, nierzadko w dobrych intencjach ("[..] nawet ci, co są lepsi od innych, nie mogą dziś przestać zabijać lub nie pozwalać na zabójstwa, wynika to bowiem z logiki ich życia [...].").
Kamil
Nauczyciel języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

