Osobiste wyznania w eseju Herberta:
- "Oszukiwałem sam siebie najoczywiściej. Chciałem się jakby usprawiedliwić, że nie próżnuję przecież, że nie popadam w prostrację duchową, więc wykonywałem pracę zastępczą, jałową i nudną w nadziei, że z tej jałowości i nudy wybłyśnie nagle czysty promień inspiracji.";
- "No więc tak: stojąc na Akropolu przywoływałem dusze moich poległych kolegów, użalałem się nad ich losem, już nawet nie nad śmiercią okrutną, ale współczułem, że odebrana im została niewyczerpana wspaniałość świata.";
- "Fakt, że wobec arcydzieł czułem się zawsze niepewnie, uważałem za rzecz naturalną. [...] Zabierały one część mojej rzeczywistości, nakazywały milczenie, zaprzestanie mysiej krzątaniny wokół spraw nieważnych i głupich.";
- "Za pokorę i uciszenie dawały mi [arcydzieła] w zamian «miód i światło», jakiego sam w sobie nie potrafiłbym stworzyć.";
- "Pragnąłem zawsze, żeby nie opuszczała mnie wiara, iż wielkie dzieła ducha są bardziej obiektywne od nas. I one będą nas sądzić".
Herbert ujawnia w "Duszyczce" szereg zasad, którymi kieruje się w życiu jako świadomy odbiorca kultury. Ponieważ czuje się spadkobiercą tradycji, nakłada na siebie obowiązek kontemplowania jej i umiejętnego popularyzowania ("Skoro zostałem wybrany - myślałem - i to bez szczególnych zasług, wybrany w grze ślepego losu, to muszę temu wyborowi nadać sens [...]. Co to znaczy? To znaczy sprostać wyborowi i uczynić go wyborem moim. Wyobrazić sobie, że jestem delegatem czy posłem tych wszystkich, którym się nie udało. I [...] zapomnieć o sobie, wysilić całą swoją wrażliwość i zdolność rozumienia, aby Akropol, katedry, Mona Liza powtórzyły się we mnie, na miarę oczywiście mego ograniczonego umysłu i serca. I żebym to, co z nich pojąłem, potrafił przekazać innym.").
Ze względu na osobisty charakter oraz postulatywność eseju można go interpretować jako credo autora.
Kamil
Nauczyciel języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

