Piłatowi śni się kosmiczna podróż u boku wędrownego filozofa - Jeszui Ha-Nocri. Zadowolony z rozmowy prokurator podejmuje wreszcie temat tchórzostwa, które zdaje się otwarcie potępiać („O nie, filozofie, tu się mylisz, tchórzostwo to słabość najstraszniejsza!”). Ponieważ w przeszłości dowiódł swego męstwa, teraz usprawiedliwia tę chwilę słabości, kiedy skazał Jeszuę na śmierć, strachem przed zrujnowaniem własnej kariery zawodowej („Wszak jesteś mędrcem i nie przypuszczałeś chyba, że prokurator Judei poświęci swą karierę dla człowieka, który wystąpił przeciw wielkiemu Cezarowi?”). Piłat prosi rozmówcę o wyrozumiałość. W decydującym momencie czuje, iż „gotów jest postawić wszystko na jedną kartę i uchronić przed śmiercią tego niewinnego szaleńca i uzdrowiciela”. Jeszua zapowiada, iż nigdy nie opuści Piłata - ich imiona zostaną powiązane i zapamiętane przez ludzkość („Gdy wspomną ciebie, zawsze przypomną sobie o mnie!”). Sen prokuratora świadczy o gnębiących go wyrzutach sumienia z powodu skazania niewinnego człowieka na śmierć. Piłat zdaje się doprowadzony na skraj wytrzymałości psychicznej („- Tak, tak... - szlochał i pojękiwał przez sen [...]”).
Kamil
Nauczyciel języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

