Bohaterowie fantastyczni w przytoczonym fragmencie to: Woland, Fagot, Behemot i tajemnicza dziewczyna. Pierwszy z nich jest magiem, który ma zaprezentować publiczności swoje triki. Otacza go aura tajemnicy, on sam wyraża zaś zainteresowanie mieszkańcami miasta i tym, czy zaszła w nich wewnętrzna przemiana. Wyróżnia go refleksyjność oraz powaga, znakomicie wyczuwa nastroje widzów. Doskonale przy tym zna naturę człowieka: „Ludzie są tylko ludźmi. Lubią pieniądze, ale przecież tak było zawsze...”. Rozumie bowiem, iż ludzie łączą w sobie zalety, ale także wady - sugeruje to krytyczny stosunek względem rzeczywistości, ponieważ Woland dostrzega niejednoznaczność mieszkańców miasta. Mag jednak potrafi okazać miłosierdzie i wyrozumiałość, na co wskazuje to, iż przystaje na prośby zgromadzonych, aby zaprzestać męczenia Bengalskiego. Jego wypowiedzi na ogół są dość patetyczne - wynika to np. z zastosowanego słownictwa, apostrof i inwersji: „Powiedz mi, zacny Fagocie - zapytał Woland [...] - twoim zdaniem mieszkańcy Moskwy bardzo się zmienili?”. Jednocześnie inne słowa maga mają cechy typowe dla stylu potocznego: pojawiają się urwane zdania, które sugerują zmianę toku myśli („O ubraniach nie ma nawet co mówić, ale pojawiły się te... jak im tam... tramwaje, automobile...”) oraz wyrażenia typowe dla nieoficjalnej komunikacji („Ale my tu gadu, gadu [...]”) lub wyrażające stosunek emocjonalny („coś prościutkiego”).
Wiernym towarzyszem Wolanda jest Fagot-Korowiow - „długi asystent”, który prezentuje sztuczkę z pieniędzmi. W przeciwieństwie do spokojnego Wolanda jego reakcje są bardziej gwałtowne, posuwa się także do bezpośredniej krytyki Bengalskiego - nie darzy go sympatią. Niezadowolenie asystenta budzi oskarżenie o hipnozę: „A oto przypadek tak zwanego łgarstwa [...]”.Z tego też powodu - pod wpływem głosów z widowni - bohater surowo karze konferansjera, co sugeruje jego bezwzględność, a nawet skłonność do okrucieństwa. Przy tym bez trudu nawiązuje kontakt z widzami: „Co z nim zrobimy?”. Fagot to postać wyróżniająca się bezpośrednim podejściem oraz skłonnością do szyderstwa - szacunek okazuje jedynie Wolandowi. Język wypowiedzi asystenta zdaje się odzwierciedlać jego niespokojną, niejednoznaczną naturę. Można w jego wypowiedziach dostrzec elementy stylu urzędowego - pewną oficjalność i odpowiednie słownictwo: „Więc jak obywatele, darować mu czy nie?”. Ponadto kwestie Fagota wyróżniają liczne zapożyczenia: z francuskiego („Avec plaisir”), niemieckiego („Eins, zwei, drei!”) czy archaicznego włoskiego („messer”). Mogą one wskazywać na bogate doświadczenia bohatera, jego znajomość innych państw czy potrzebę ubarwiania, urozmaicania swych wypowiedzi. Zdają się jednak kontrastować z innymi słowami asystenta, które z kolei odwołują się do stylu potocznego. Pojawiają się bowiem elementy nacechowane emocjonalnie i wykrzyknienia („łgarstwa”, „obrzydł mi”, „A teraz, skorośmy spławili już tego nudziarza, otwórzmy magazyn dla pań!”), typowa leksyka („facet”), związki frazeologiczne („Będziesz jeszcze plótł smalone duby?”). Niejednorodność stylistyczna akcentuje charakter oraz niezwykły status tej postaci, jej swoistą dziwność - nie przystaje do ukazanej we fragmencie rzeczywistości.
Wraz z Wolandem i Fagotem pojawia się także Behemot. Jest wielkim kotem, który potrafi chodzić na tylnych łapach; w przytoczonym fragmencie nie wypowiada się. To on odrywa głowę konferansjera, co świadczy o jego sile i braku litości: „I stała się rzecz niesłychana. Czarny kot zjeżył się i miauknął rozdzierająco. Potem sprężył się i jak pantera dał susa prosto na pierś Bengalskiego [...]”. Pojawia się także zagadkowa dziewczyna: „Ruda pannica w czarnej wieczorowej toalecie, pannica, która diabli wiedzą skąd się wzięła i która byłaby bardzo przystojna, gdyby nie szpeciła jej dziwaczna blizna na szyi [...]”.
Sylwia Kępa
Nauczycielka języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

