Raskolnikow, spacerując ulicami Petersburga, czuje obrzydzenie: "W ostatnich czasach, gdy mu się robiło zbyt obrzydliwie na duszy, miał ochotę włóczyć się w tych miejscach, żeby było jeszcze obrzydliwiej". Przechadzki bohatera pozbawione są konkretnego celu, odbywają się bez większego namysłu i stanowią swoistą ucieczkę od wyrzutów sumienia ("Dziś jednak przyszedł, o niczym nie myśląc").
Ewa Sikora
Nauczycielka języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

