Wyższość radia nad telewizją nie podlega dyskusji. Sztuka oddziałująca na odbiorce wyłącznie dźwiękiem odznacza się tym, że rozwija wyobraźnię. Usypia ją natomiast kombinacja tegoż dźwięku z obrazem, czym posługuje się telewizja. Nie ma znaczenia, czy oglądamy najnowszy wideoklip gwiazdy hip-hopu czy dance, czy też śledzimy perypetie bohaterów 256. odcinka telenoweli. W obu przypadkach twórcy pokazują nam powtarzany wielokrotnie wzór, schemat, czy to scenograficzny, czy to fabularny, czy wreszcie jeden i drugi (choć czasami w teledyskach wykorzystuje się wyszukane elementy języka filmu). Traktują nas jak półinteligentów, którzy nawet nie wiedzą, w którym momencie trzeba się śmiać ze zdarzeń i zachowań bohaterów sitcomu. Dlatego usłużnie podpowiadają nam, włączając z offu śmiech widowni. Co innego radio. To ono, tak naprawdę, skłania do współuczestnictwa - do skupienia, do namysłu. Tylko że takich rozgłośni nie ma wiele na skali naszego odbiornika.
Sylwia Kępa
Nauczycielka języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

