Gazownia stała na skraju miasta, miałem więc z okna widok na soczyście zielone pole, które ciągnęło się aż po horyzont.
I na tym polu, spokojnie pasąć się na kiełkującej pszenicy, stał dwugarbny wielbłąd.
Od miesięcy na przykład nie widziałem świni, psy były rzadkością , a tu raptem takie egzotyczne zwierzę z azjatyckiej pustyni wcina kiełki pszenicy pod moim oknem.
Wrzuciłem na siebie ubranie i wybiegłem na dwór, obawiając się, że to fatamorgana, ale dwugarbny wielbłąd był prawdziwy.
Był to dobry pomysł, który miał tylko jedną wadę.
Najbliższe zoo znajdowało się w Pradze jakieś osiemdziesiąt kilometrów stąd, a kraj pogrążony był w chaosie.
Pociągi nie jeździły, oddziały Armii Czerwonej przemierzały kraj, konfiskując zegarki.
Sylwia Kępa
Nauczycielka języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

