Pierwszej nocy rozbiliśmy obóz u stóp wulkanu. Rankiem wyruszyliśmy w kierunku stożka. Czarny żużel chrzęścił pod stopami. Wszędzie było widać zastygłe połacie zimnej lawy. Nad naszymi głowami przelatywały kamienie wyrzucane przez wulkan. Po wielu godzinach wędrówki stanęliśmy przy kraterze. Na dnie zobaczyliśmy jezioro czerwonej lawy, która strzelała olbrzymimi słupami ognia. Z małych szczelin wydobywały się wulkaniczne gazy. W sercu wulkanu świat wyglądał tak, jakby przed chwilą się narodził.
Sylwia Kępa
Nauczycielka języka polskiego
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

