Pan pomidor wlazł na tyczk|ę
I przedrzeźnia ogrodniczk|ę.
Groch zzieleniał aż ze złości:
„Że też nie jest wstyd waszmości”.
Oburzyło to fasol|ę.
"A ja pan|u nie pozwolę!
Jak pan może,
panie pomidorz|e?!"
Pan pomidor, zawstydzony,
Cały zrobił się czerwony.
I spadł wprost ze swojej tyczk|i
Do koszyczka ogrodniczk|i.
Uwaga!
Tematy wyrazów zostały pogrubione.
Sylwia Kępa
Nauczycielka języka polskiego
Zobacz lekcje, które wyjaśnią temat krok po kroku:
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

