"Kręciłem się nerwowo, rozpaczliwie szukając w miarę bezbolesnej odpowiedzi, i bąkałem coś w rodzaju:
- Yyy... że się kogoś ma?"
"- Miiiiiiiłość - powtarzałem aż nadto wyraźnie i żeby zachować twarz przewracałem oczami na znak najwyższej pogardy dla tych spraw."
"Swoją drogą ktoś, kto wymyślił to słowo, naprawdę się wyslilił! To "iiiił", to "ś", to "ć" - wszystko takie miękkie i paćkowate. Tego się nie da niepostrzeżenie wybąkać - zawsze człowiek ugrzęźnie."
Słowo "miłość" budziło w chłopcu obrzydzenie, ponieważ wcześniej nie znał tego uczucia. Poza tym tego typu rekacje były charakterystyczne dla całej klasy.
Iwona
Nauczycielka języka polskiego
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

