Im bliżej owego rynku, tym więcej przechodniów, nieraz trzeba się rozdzielać albo nawet schodzić na jezdnię. Za każdym razem Danka stara się wrocić między Julka i Mariana, jakby to miejsce w środku było dla niej zastrzeżone. Nie jest tak, oczywiście, ale miło pomyśleć, że ktoś z przechodniów, spojrzawszy na nich, maszerujących w ten sposób, dojdzie do przekonania, że są rodziną, lub przynajmniej, że się z sobą bardzo przyjaźnią. Na święta przyjeżdżają przecież tylko bliscy, nikomu więc nie przyjdzie na myśl, że ona jest obca albo znalazła się tu przypadkiem.
Iwona
Nauczycielka języka polskiego
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

