Św. Anzelm z Canterbury sformułował tzw. ontologiczny dowód na istnienie Boga. Dowód ten ma rodowód platoński, gdyż zakłada się w nim, że na podstawie analizy pojęć można wnioskować na temat tego, co jest w rzeczywistości. Anzelzm dowodził, że człowiek może pomyśleć o bycie najdoskonalszym. Lecz gdyby taki byt nie istniał, to nie byłby najdoskonalszy, bo brakowałoby mu czegoś do pełni swojej doskonałości, mianowicie istnienia. Anzelm wnioskował z tego, że byt najdoskonalszy musi istnieć, skoro można o nim pomyśleć. Istnienie potraktował on przy tym jako jedną z własności bytu.
Inną drogę obrał św. Tomasz z Akwinu, który opracował dowody na istnienie Boga zwane dowodami kosmologicznymi, ponieważ punktem wyjścia w dowodzeniu istnienia Boga był dla niego świat dający się postrzegać zmysłowo, tj. przyroda, czyli kosmos.
Akwinata opracował słynne „pięć dróg”, które miały dowodzić istnienia Boga.
(1) Dowód z ruchu wychodził od stwierdzanego zmysłami faktu zachodzenia w świecie ruchu. Nie można jednak przyjąć, żeby jakaś rzecz poruszała się sama z siebie. To, co się porusza, musi być poruszane przez coś innego. Rzecz poruszająca również musi być przez coś poruszana i tak dalej. W ciągu takich czynników nie można się jednak cofać w nieskończoność. Musi więc istnieć pierwszy poruszyciel, który jest źródłem wszystkich kolejnych czynników poruszających, a tym czymś, zdaniem Tomasza, jest to, co zwykliśmy nazywać Bogiem.
(2) Dowód z przyczynowości sprawczej wychodzi od dostrzegalnego w świecie szeregu skutków i przyczyn, przy założeniu, że przyczyna jest wcześniejsza od swojego skutku. Przy czym dany byt nie może powodować sam siebie, bo gdyby był swoją własną przyczyną, to musiałby zarazem być wcześniejszy od samego siebie, a to jest niemożliwe. W szeregu przyczyn i skutków nie da się postępować w nieskończoność, dlatego trzeba założyć, że musi istnieć pierwsza i ostateczna przyczyna sprawcza rzeczywistości, którą zwykło się nazywać Bogiem.
(3) Dowód z przygodności zakłada, że dostrzegane wokół nas byty nie istnieją mocą konieczności - mogłyby nie istnieć. Są więc bytami przygodnymi. Nie istnieją same z siebie, dlatego musi istnieć byt, który im tego istnienia użycza, a sam jest Bytem Koniecznym. Gdyby istniały same byty przygodne, to byłby w końcu taki moment, w którym nie byłoby niczego, a z nicości nie mogłoby już później nic innego powstać. Istnieje więc byt, którego nie może nie być, a tym bytem jest Bóg.
(4) Dowód ze stopni bytu zasadza się na przekonaniu, że w świecie, jak i w samych rzeczach, dostrzegamy różne hierarchicznie poziomy doskonałości. Istnieją bowiem rzeczy mniej lub bardziej szlachetne. Zatem byty mniej doskonałe domagają się istnienia bytu najdoskonalszego, który byłby ich przyczyną. Takim najdoskonalszym bytem jest zaś Bóg.
(5) Dowód z przyczynowości celowej (teleologiczny) bazuje na spostrzeżeniu, że rzeczy i działania w świecie są uporządkowane i układają się w harmonijną całość, a tyczy się to nawet bytów nieświadomych i pozbawionych rozumnej natury. W przyrodzie wszystko zmierza do określonego dla danej natury celu, nawet wtedy, gdy nie posiada rozumu. Musi więc istnieć coś rozumnego, co wszystkim rządzi i kieruje byty do właściwego dla nich celu, nadając światu porządek prawidłowości. Bytem tym jest Najwyższy Intelekt, tj. Bóg.
Marcin Murzyn
Nauczyciel historii
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

