Arystoteles
Etyka nikomachejska
„[S]koro każde poznanie i każde postanowienie zmierza do jakiegoś dobra, rozważmy […], jakie jest najwyższe ze wszystkich dóbr, które można osiągnąć za pomocą działania. Co do nazwy tego dobra panuje u większości ludzi niemal powszechna zgoda; zarówno bowiem niewykształcony ogół, jak ludzie o wyższej kulturze upatrują je w szczęściu, przy czym sądzą, że być szczęśliwym, to to samo, co dobrze żyć i dobrze się mieć; na pytanie jednak, czym jest szczęście, odpowiedzi są rozbieżne i niewykształcony ogół określa je inaczej niż mędrcy. […] Owóż powiedzieliśmy, że szczęście nie jest trwałą dyspozycją; bo gdyby nią było, mogłoby przysługiwać też komuś, kto śpi przez całe życie, żyjąc życiem wegetatywnym, a także komuś dotkniętemu najcięższą niedolą. Jeśli zaś to nie wydaje się słuszne, [...] to jasne, że szczęście będziemy uważali za jedną z czynności, które są same w sobie wyboru godne, a nie zaliczymy go do tych czynności, których pragniemy ze względu na coś innego; szczęście bowiem nie potrzebuje niczego, lecz jest samostarczalne. Owóż same w sobie są wyboru godne te czynności, przy których nie trzeba niczego prócz samej czynności. Takie zaś jest, jak się zdaje, postępowanie zgodne z dzielnością etyczną, jako że dokonywanie czynów moralnie pięknych i szlachetnych należy do tego, co samo przez się jest wyboru godne. […] Jeśli szczęście jest działaniem zgodnym z dzielnością etyczną, to można przyjąć, że zgodnym z jej rodzajem najlepszym; tym zaś jest dzielność najlepszej części [w człowieku]. [...] Że jest to czynność teoretycznej kontemplacji – powiedzieliśmy już. Zdaje się to być zgodne i z tym, co przedtem było powiedziane, i z prawdą (ta bowiem czynność jest najwyższa, bo i rozum jest najlepszą naszą częścią, i z przedmiotów poznawalnych najlepsze są te, które są przedmiotami rozumu); a dalej, czynność ta jest najbardziej ciągła, gdyż możemy oddawać się teoretycznej kontemplacji w sposób bardziej ciągły aniżeli jakiejkolwiek innej czynności. I sądzimy, że szczęśliwość musi mieć domieszkę przyjemności, a najprzyjemniejszą z czynności zgodnych z dzielnością etyczną jest bezsprzecznie czynność, w której się iści mądrość filozoficzna. […] [Czynność ta] jest też, jak się zdaje, jedyną rzeczą, którą się miłuje dla niej samej; bo nic innego nie rodzi się z niej prócz samej kontemplacji […]”. Arystoteles, Etyka nikomachejska, tłum. Daniela Gromska, ks. I oraz X, Warszawa 2012.
Władysław Tatarkiewicz
O szczęściu
„Rozważania o szczęściu muszą być rozpoczęte od analizy językowej: trzeba bowiem najpierw wyjaśnić, co znaczy słowo „szczęście”, aby móc potem mówić z sensem o szczęściu. […] Różne pojęcia szczęścia mają tyle wspólnego, że wszystkie oznaczają coś dodatniego, cennego. Niemniej różnią się między sobą. Pomińmy na razie pojęcia mniej rozpowszechnione, używane tylko w pewnych kołach i przez pewnych pisarzy; pomińmy też subtelniejsze odmiany i odcienia pojęciowe. Mimo to zostaną przynajmniej cztery różne pojęcia szczęścia, a wszystkie zajmują poczesne miejsca w inwentarzu pojęciowym ludzkości. […] Są tedy cztery przynajmniej zasadnicze pojęcia szczęścia: szczęśliwy jest, po pierwsze, ten, komu sprzyja pomyślny los, po drugie – kto zaznał najintensywniejszych radości, po trzecie – kto posiada najwyższe dobra lub przynajmniej dodatni bilans życia, i po czwarte – kto jest zadowolony z życia. […] Byłoby próżną rzeczą dochodzić, które z nich jest ważniejsze. Ważne są wszystkie: bez pojęcia zadowolenia z życia byłoby ludziom równie trudno wypowiedzieć swe marzenia, zamiary czy zdobycze, jak bez pojęcia powodzenia i pojęcia wielkiej radości. Ale trzy z tych pojęć posiadają s y n o n i m y; można w nich wyraz „szczęście” zastąpić wyrazem „powodzenie”, „wielka radość” i „eudajmonia”. Czwarte zaś synonimu nie ma, trzeba by je zastępować wielowyrazowym zwrotem „zadowolenie z całości życia”, a i to jeszcze niezupełnie będzie to samo. To czwarte znaczenie szczęścia jest jego znaczeniem swoistym. Jeśli więc chce się z mnogości znaczeń, jakie ten wyraz posiada, wybrać jedno, to słusznie jest wybrać właśnie to, a nie inne. Jeśli inne znaczenia właściwe są tylko mowie potocznej (jak powodzenie) albo tylko filozoficznej (jak eudajmonia), to to znaczenie jest używane zarówno w filozoficznej, jak i w potocznej. […] To, co chcemy tu nazwać szczęściem i co nie jest identyczne z „pomyślnością” ani z „wielką radością”, ani z „posiadaniem wielkich dóbr” – to ma być teraz zdefiniowane. Ma to być definicja nie skonstruowana dowolnie, lecz odpowiadająca temu, co w mowie ludzkiej rzeczywiście nazywane jest szczęściem. Szczęście w tym znaczeniu jest rodzajem zadowolenia. Zadowolenie jest jego genus proximum – ale musi być dodana differentia specifica; definicja szczęścia po prostu jako zadowolenia byłaby zbyt szeroka. Bo jeśli każde szczęście jest zadowoleniem, to nie każde zadowolenie jest też szczęściem. […] W myśl tego należy definiować szczęście jako zadowolenie: pełne, trwałe, dotyczące całości życia. Jest to miara szczęścia bardzo wysoka, miara i d e a ł u szczęścia. Szczęścia pełnego, trwałego, całkowitego, bez zastrzeżeń, wyjątków, przerw nie można się spodziewać w warunkach życia ludzkiego. […] Trudność ta daje się jednakże rozwiązać. Należy tylko odróżniać i d e a ł szczęścia i szczęście r e a l n e. […] Podaną definicję szczęścia należy brać jako miarę najwyższą, idealne maksimum szczęścia. przyjmować, że szczęśliwy jest ten, kto się do tego ideału, do tego maksimum z b l i ż a. […] Zdawałoby się, że wymienione cechy – pełne i trwałe zadowolenie z życia – dostatecznie wyodrębniają szczęście. A jednak są wypadki, gdy nawet pełnemu i trwałemu zadowoleniu z życia nie dajemy nazwy szczęścia. Tak dzieje się wtedy, gdy życie, z którego człowiek jest sam zadowolony, nie wydaje się nam, patrzącym z zewnątrz, godne pożądania i nie chcielibyśmy być w takiej sytuacji: takiego życia nie nazwiemy szczęściem. […] Jedna jeszcze cecha musi być przeto dodana do definicji szczęścia: że mianowicie szczęście jest zadowoleniem u z a s a d n i o n y m. […] Nie uznając za szczęście zadowolenia opartego na iluzji, robimy wyłom w zasadniczym charakterze definicji szczęścia – mianowicie przestajemy je traktować jako coś czysto subiektywnego; subiektywne poczucie i uznanie, jakim jest zadowolenie, przestajemy uważać za jedyną miarę szczęścia. W tym punkcie nowoczesne, subiektywne pojęcie szczęścia zbliża się do antycznego, obiektywnego pojęcia eudajmonii. […] Jeśli miarą szczęścia jest zadowolenie będące stanem subiektywnym, to powinno ono być jednakże obiektywnie „uzasadnione”. Pojęcie szczęścia ma tedy naturę podwójną: subiektywno-obiektywną”. Władysław Tatarkiewicz, O szczęściu, Warszawa 2015.
Spośród poniższych stwierdzeń A–D wybierz to, które odpowiada arystotelesowskiemu rozumieniu szczęścia, oraz to, za którym opowiada się Władysław Tatarkiewicz. Wpisz w odpowiednie miejsce właściwą literę. Każdy wybór uzasadnij, przywołując stosowne twierdzenia z tekstów źródłowych lub wykorzystując wiedzę własną.
A. Pojęcie szczęścia ma naturę obiektywną.
B. Pojęcie szczęścia ma naturę obiektywno-subiektywną.
C. Pojęcie szczęścia ma naturę subiektywno-obiektywną.
D. Pojęcie szczęścia ma naturę subiektywną.
Arystoteles
Stwierdzenie: B. Pojęcie szczęścia ma naturę obiektywno-subiektywną.
Uzasadnienie: Arystoteles twierdzi, że szczęście (eudajmonia) jest osiągane przez działanie zgodne z rozumem i cnotą, co ma obiektywny wymiar - polega na realizowaniu potencjałów człowieka zgodnie z jego naturą. Jednocześnie, szczęście ma też wymiar subiektywny, ponieważ jest związane z osobistym poczuciem spełnienia i pełni życia. Arystoteles wskazuje w Etyce nikomachejskiej, że szczęśliwość musi zawierać domieszkę przyjemności, którą każdy człowiek odczuwa subiektywnie, na swój unikalny sposób. Zatem pojęcie szczęścia u Arystotelesa jest zarówno obiektywne (oparte na realizacji cnoty), jak i subiektywne (doświadczenie szczęścia, w tym będącej jednym z jego warunków przyjemności, przez jednostkę).
Władysław Tatarkiewicz
Stwierdzenie: C. Pojęcie szczęścia ma naturę subiektywno-obiektywną.
Uzasadnienie: Władysław Tatarkiewicz, w swoich rozważaniach o szczęściu, uznaje, że szczęście jest związane z subiektywnym poczuciem satysfakcji i spełnienia, ale równocześnie podkreśla, że powinno być ono osadzone w obiektywnych warunkach, takich jak realizacja celów, których wartość jest powszechnie uznawana. Dlatego Tatarkiewicz wskazuje na podwójny charakter szczęścia: subiektywny (osobiste odczucia jednostki) i obiektywny (obiektywne warunki sprzyjające spełnieniu). Dla Tatarkiewicza szczęśliwym nie byłby wszakże ktoś, kto swoje zadowolenie z życia opierałby na osobistej iluzji. To zadowolenie, oprócz tego, że pełne, trwałe i dotyczące całości życia, musi być jeszcze obiektywnie uzasadnione.
Marcin Murzyn
Nauczyciel filozofii
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

