Platon krytykował demokrację, ponieważ sądził, że w warunkach ustroju demokratycznego w wyścigu o władzę i poparcie społeczne często zwyciężają ci, którzy mówią to, co wyborcy chcą usłyszeć. Przewagę zyskują więc ci, którzy potrafią przypodobać się wyborcom i głoszą populistyczne hasła. Ogół nierzadko piętnuje zaś tych, którzy głoszą niewygodną prawdę. Tak stało się w starożytnej demokracji ateńskiej z Sokratesem. Został on skazany na śmierć de facto za to, że drążył w dyskusjach trudne tematy, nawoływał do pogłębionej refleksji i prezentował poglądy inne niż większość. Jak podnosił Platon, wadą demokracji jest między innymi to, że bywa, iż prawda i głos ekspertów przegrywa w niej z kłamstwem i przeciętnością.
Dlatego Platon postulował, aby władzę w państwie sprawowała elita gruntownie wykształconych mędrców-filozofów. Naturalnie, ludzie ci, jak uważał Platon, powinni posiadać nie tylko specjalistyczną wiedzę, ale też rozbudowane sprawności moralne, będąc uczciwymi, sprawiedliwymi i prawymi.
Współcześnie w debatach wokół demokracji często nawiązuje się do argumentów Platona. Faktycznie jest bowiem tak, że we współczesnych demokracjach w wyścigu o władzę zwyciężają ci, którzy potrafią się jak najlepiej zaprezentować, w tym pod względem wizualnym. Zamiast merytorycznych argumentów fachowców nierzadko bardziej liczą się korzystne wizerunkowo chwyty PR-owe (tj. z zakresu public relations, czyli związane z budowaniem i utrzymywaniem atrakcyjnego wizerunku podmiotu w celu zyskania przez niego akceptacji i przychylności ze strony szeroko rozumianego otoczenia). Efekt tego jest taki, że do władzy często dochodzą ludzie niekompetentni i nieuczciwi, co przekłada się na gorsze zarządzanie państwem.
Marcin Murzyn
Nauczyciel filozofii
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

