Blaise Pascal zaproponował swój słynny zakład, który miał przekonywać wątpiących, że bardziej opłacalna jest wiara w Boga, aniżeli ateizm. Francuski filozof nowożytny uznawał, że wierząc w Boga, możemy osiągnąć nieskończony zysk, w tym życie wieczne. Natomiast odrzucając wiarę w Boga, pozbawiamy się szans na wieczność i nieskończony zysk, a to, co możemy zyskać, jest wyłącznie skończonej natury. W związku z tym gdyby miało się okazać, że Bóg nie istnieje, to wierzący traci jedynie doczesne życie. Dlatego Pascal przekonywał, że rozsądniej jest wierzyć w Boga.
Henryk Elzenberg twierdził natomiast, że bardziej prawdopodobne jest, iż obiektywne i absolutne wartości istnieją. Dlatego człowiek powinien podjąć trud tworzenia kultury, bo bez podjęcia tego wysiłku kultury nie będzie wcale. W razie podjęcia wysiłku działalności kulturotwórczej są szanse stworzenia kultury, zaś bez podjęcia takiego wysiłku nie ma na to żadnych szans. Stąd dla Elzenberga wniosek jest jeden: należy podjąć wysiłek budowania kultury. Polski filozof dostrzega jednak związane z tym ryzyko, mianowicie twierdzi, że jeśli nie ma obiektywnego i trwałego oparcia dla kultury, to ludzka praca pójdzie na nic, bo nasz wysiłek musi wtedy zawisnąć w próżni.
Elzenberg nie twierdził więc, że człowiek niczego znaczącego nie ryzykuje, podejmując się tworzenia kultury. Polski aksjolog stwierdzał, że człowiek jako twórca kultury ryzykuje, iż cały jego wysiłek pójdzie na marne (jeśli kultura nie miałaby trwałego oparcia w wartościach obiektywnych i absolutnych). To zasadnicza różnica w porównaniu z zakładem Pascala, ponieważ Pascal uważał, że należy się zakładać, bo w razie przegranej nie traci się nic (uznawał, iż doczesność, którą można stracić, jest niczym w porównaniu z nieskończonością, którą można zyskać).
Marcin Murzyn
Nauczyciel filozofii
Tutaj pojawi się lista Twoich książek
Zaloguj się i zacznij tworzyć ją już teraz.

